Skip to main content

Wieczory i poranki / Evenings and Mornings

Jeszcze kilka tygodni temu byłam przekonana, że już nigdy w życiu nie będziemy musieli żyć z Abhim na odległość, całe tysiące kilometrów od siebie. Budziłam się i zasypiałam w objęciach ukochanego mężczyzny i myślałam, że tak już będzie zawsze i czułam z tego powodu ogromną ulgę.

I wtedy nagle nasz świat wywrócił się do góry nogami. Właściwie to sami go sobie wywróciliśmy, bo nikt nas do tego nie zmuszał.

Kiedy odprowadziłam mojego męża na lotnisko, nie mogłam przestać płakać i płakałam całą drogę powrotną do mojego rodzinnego miasta. Nagle wszystko przestało mnie cieszyć, bo czułam jakby do Indii odleciała również część mojej duszy, spakowana w kieszeń Abhiego. 

Nie powinno tak być. Jesteśmy młodym małżeństwem i powinniśmy być razem. Z jednej strony jesteśmy silni, bo bardzo się kochamy i wiemy, że jest to tylko czasowa sytuacja. Ale z drugiej strony nie sądziliśmy, że tym razem będzie nam aż tak bardzo ciężko.

Randki na Skype nie cieszą jak kiedyś, za czasów kiedy byliśmy po prostu parą zakochanych w sobie ludzi. Nie cieszą, bo po ślubie i pół roku tak blisko siebie, tęsknota jakimś sposobem stała się tysiąc razy większa niż kiedyś. Ale najgorsze w tym wszystkim są wieczory i poranki.

Poduszka obok jest pusta i zimna. W nocy wyciągam rękę, żeby objąć męża i trafiam w próżnię. Śmiech przez telefon brzmi zupełnie inaczej, a serial "Dwóch i pół" oglądany samotnie w ogóle nie bawi. Nikt mi nie chucha o świcie na szyję, a kiedy otwieram rano oczy wita mnie cisza, smutek i poduszka w kształcie kupy (którą uwielbiam, bo to prezent od najlepszej kuzynki na świecie, ale jak wymownie opisuje naszą obecną sytuację!).

Wspaniale mi się mieszka w moim rodzinnym domu, ale przez cały dzień czuję, że czegoś mi brak. Jakbym była niekompletna. I wiem, że mój mąż czuje to samo. Życie na Skype jest do bani. Tyle Wam powiem.


Just a few weeks ago I was so sure that we will not live apart me and Abhi never again. All these thousand kilometers from each other. I woke up and fell asleep in my beloved man's arms and thought that it will be forever and always like that. And I felt huge relief because of that.

And then suddenly our world turned upside down. Actually, we turned it upside down by ourself because nobody pushed us to do that.

When I escorted my husband to the airport, I couldn't stop crying and was crying all way back to my hometown. Suddenly everything stopped making me happy because I felt like a huge part of my soul also left to India, packed into Abhi's pocket.

It shouldn't be like that. We just got married and we should be together. From one side we are very strong because we love each other so much and know that this is only a temporary situation. But from second part we didn't expected that it will be so hard.

Skype dates are not that fun like in the past when we were just a couple in love. They are not fun, because after wedding for half a year we were so close thats why longing somehow becomes a tousand time harder than earlier. But the worst are evenings and mornings.

Pillow next to me is empty and cold. In the middle of night I stretch my hand to embrace my husband and get into a vacuum. Laugh on the phone sounds different and series "Two and a half men" is not that funny like always. No one dawn breathes on my neck and when in the morning I am oppening my eyes only silence and emptiness welcome me. And pillow in poo shape (which I love because it's a present from favourite cousin sister but how eloquently describes our present situation!).

I love living in my family house, but for all day I feel like missing something. Like I am incomplete. And I know that my husband feels the same. Skype Life sucks. I'm telling you.

Comments

Popular posts from this blog

Związek na odległość: Natalia i Abhishek / LDR : Natalia & Abhishek

Niedawno pisaliśmy Wam o tym jak bardzo podziwiamy pary, które miesiącami czy nawet latami żyją w związkach na odległość. To bardzo trudne i wymaga wiele cierpliwości, zaufania i miłości. Jednak takie związki się udają, a często są o wiele silniejsze niż te "zwyczajne". Wyobraźcie sobie jak wspaniały jest moment pierwszego spotkania w cztery oczy, ile emocji, ile radości!

Dzisiaj przedstawiamy Wam Natalię, która opowie Wam o swoim związku na odległość z Abhim. Już niedługo, nareszcie, spotkają się na żywo! Czy miłość nie jest piękna i warta pracy i poświęceń?

Jeśli i Wy chcecie podzielić się na naszym blogu swoją miłością na odległość, wyślijcie nam maila : polindidiaries@gmail.com

*
Lately we wrote how much we admire couples who live in long distance relationships for months or even years! It's very hard and it requires a lot of patience, trust and love. But these relations work and very often are stronger than the "usual". Imagine how wonderful is the moment o…

HUSBAND & WIFE / MĄŻ & ŻONA

Our dreams came true. After months living on Skype, living 6000 kilometres away from each other, 10th December 2016 we got married and we are probably the most happiest couple on the planet. <3

We love each other more and more every day, and our wedding was the best day in our life. Now we can start our new life adventure and can't wait for that! Stay tuned!

Mr & Mrs M.



Nasze marzenia się spełniły. Po miesiącach życia na Skype, życia z 6000 kilometrów pomiędzy nami, 10 grudnia 2016 wzięliśmy ślub i jesteśmy prawdopodobnie najszczęśliwszą parą na świecie! <3

Z dnia na dzień nasza miłość jest coraz większa, a nasz ślub był najwspanialszym dniem w naszym życiu. Teraz możemy zacząć zupełnie nową, wspólną przygodę i iść przez życie razem, mocno trzymając się za ręce. Już nie możemy się doczekać! Zostańcie z nami!

Pan i Pani M.

Just be happy / Po prostu bądźcie szczęśliwi

We hope that you are leaving behind a year full of exciting emotions and good days. In 2018 we wish you love. Because love is a thing which makes people more happy and keeps them smiling. Just be happy guys.

Merry Christmas and a happy New Year!

J&A

***
Love II

Love is a cup of coffee with cinnamon. Sweet and black like November nights.
Love is the smell of chocolate cake. Fresh and warm meltng in my mouth.
Love is the green of coriander, queen of the herbs.
Love is the Sun and blue sky, touching and shining on my cheeks.
Love is the summer so hot that only dreams about bath tub full of ice cubes can reduce this pain.
Love is a loud laugh flying around the room.
Love is the masala chai served at five, punctual like a clock.
Love is a blanket and book in moody autumn evenings when night don't want to go away.
Love is love. It's you and me. In health and sickness. Sadness and happiness. When you are close to me of far far away.
Love is the math and chemistry and music and vo…