Skip to main content

Klub książki : Nadwiślańskie serca – Katarzyna Archimowicz / Book club : Nadwiślańskie serca – Katarzyna Archimowicz

O Kazimierzu Dolnym pisałam kilka tygodni temu i możecie przeczytać post TUTAJ. Dzisiaj obiecana recenzja, która wczoraj pojawiła się na portalu internetowym szortal.com.

***

Lato. Kilka miesięcy, kiedy zazwyczaj mamy więcej czasu na nadrobienie czytelniczych zaległości lub po prostu chcemy zrelaksować się przy lekturze podczas urlopu czy w słoneczny, ciepły weekend. Zresztą, te deszczowe też idealnie nadają się na czytanie. Najlepiej czegoś lekkiego. O miłości.

Z tą właśnie myślą wybrałam do przeczytania książkę „Nadwiślańskie serca” Katarzyny Archimowicz. Miłość i moje ulubione miejsce na ziemi. Byłam podekscytowana, gdyż jest to pozycja opublikowana przez Wydawnictwo Czarne – znane z wyśmienitych reportaży. No cóż. Najwidoczniej postanowiło sprzedać nam nowy rodzaj środków nasennych. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak nudziłam się podczas lektury.

Głównymi bohaterami książki są dwie osoby. Marta, to – według opisu młoda, przebojowa, pewna siebie dziewczyna, która przeprowadza się do Warszawy z małego miasta i walczy o lepszą przyszłość. W rzeczywistości jest arogancka, zarozumiała, święcie przekonana o swojej doskonałości, a co najbardziej mnie zdenerwowało –  miła dla każdego, tylko nie dla swojej rodziny, której nie szanuje i której się wstydzi.

Drugim bohaterem jest Janusz. Dusza człowiek, współwłaściciel firmy, narzeczony zimnej jak lód Doroty i opiekun jej córki. Chodzący ideał, który nie ma żadnej wady, nigdy nic złego nie zrobił i wypadałoby mu postawić pomnik, i to w każdym mieście w tym kraju, bo nawet cudowni bohaterowie z książek Nory Roberts zawsze mają jakąś skazę w życiorysie. Janusz jest wręcz kryształowy. Co dzieje się pomiędzy tą dwójką możecie się łatwo domyślić.

Ich perypetie opisano prostym językiem, bez udziwnień i lawirowania pomiędzy metaforami. No właśnie. Niestety, wszystko tutaj podane jest na tacy. Historia toczy się tak oklepanym torem, że czasami robiło mi się z tego powodu smutno.

Nadzieją mogli być jeszcze drugoplanowi bohaterowie, a konkretnie dwa miasta, o których możecie przeczytać na tylnej okładce. Malowniczy Kazimierz Dolny i Warszawa, a tak właściwie jedna dzielnica stolicy –  Saska Kępa. Niestety. Równie dobrze można otworzyć Google Maps i nie wiem, czy nie da nam to więcej frajdy. Opisy miejsc są sztuczne. Kazimierz Dolny, który powinien być przedstawiony z punktu widzenia mieszkańca, oglądamy oczami turysty. Jedynie najbardziej popularne miejsca, zabytki, restauracje. Chyba, że jest to swoista reklama, w takim wypadku na pewno spełni swoją rolę, bo dowiecie się, gdzie iść podczas pierwszej wizyty w tym mieście. Saska Kępa jest nią tylko z nazwy, nie ma w tej książce tak naprawdę niczego charakterystycznego dla tej dzielnicy. Akcja równie dobrze może toczyć się na Żoliborzu.

Szkoda. Oczekiwałam dużo więcej po Wydawnictwie Czarnym, nawet jeżeli jest to „tylko” książka romantyczna. Bo o miłości też można napisać pięknie i zachwycająco. Liczyłam na wzruszenie i nostalgię, dostałam zgagę i zły humor. Nieładnie!

Tytuł: Nadwiślańskie serca
Autor: Katarzyna Archimowicz
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 21.06.2017
Liczba stron: 424
ISBN: 978-83-8049-525-8

I wrote about Kazimierz Dolny several weeks ago and you can read it HERE. Today is the book review that I promised you that time. You can also read it on the website szortal.com.

***

Summer. Couple of months when usually we have more time for reading or we just want to relax with a book. The best option is something light. About love.

That's why I wanted to read Katarzyna Archimowicz's book. Love and my favourite place on Earth. I was excited, because this book was from a publisher of a  very good Publishing House - Wydawnictwo Czarne - known from amazing reportages. Well. I think this time Czarne decided to sell us new sleeping pills. I don't remember when was the last time I was so bored while reading.
Main characters are two people. Marta, it's - from the book's cover - young, a go-getter, self confident girl who is moving to Warsaw from a small town and fight for better future. The reality is that Marta is arrogant, conceited, holy convinced of her perfection and what anoyyed me the most - she is nice for everybody but not her family which she is ashamed of.

Second hero of the book is Janusz. Human soul, co-owner of a big company, fiance of cold like ice Dorota and guardian of her child. Walking perfection without any defect, who never did anything wrong and actually he should have a monument in every town in the country, that's how great he is. Like, you know. Even perfect heros from Nora Robert's books always have some flaws...But Janusz is crystal. What will happen between two main characters of this book you can, of course, guess.

Their adventures are described in a very simple language, without the fuss or maneuvering between metaphors. Exactly. Unfortunately, everything here is given in the tray. History is so cluttered that sometimes it makes me sad.

The hope could be a peripheral heros, precisely two cities. Beautiful Kazimierz Dolny, and capital of Poland - Warsaw, excatly one squere of the city - Saska Kępa. Unfortunately, you can just open Google Maps and I think you will have much more fun. The places descriptions are artificial. Kazimierz Dolny should be presented from the point of view of the inhabitant, we look through the eyes of the tourist. Only the most popular places, monuments, restaurants. Or maybe it's just a well paid commercial? If yes, you should just know where to go while your first visit to this town.

Saska Kępa is the place only from the name. In this book there is nothing worth characteristic for this area of Warsaw. It can be any place. What a shame! I expected more from Wydawnictwo Czarne a lot more! Even if it is "only" a romantic book. Because about love people can write beautiful and amazing things. I was counting more on emotion and nostalgia, I got heartburn and bad mood. Not nice!

So, I guess, this book will not be translate for English... ;)

Comments

Popular posts from this blog

Związek na odległość: Natalia i Abhishek / LDR : Natalia & Abhishek

Niedawno pisaliśmy Wam o tym jak bardzo podziwiamy pary, które miesiącami czy nawet latami żyją w związkach na odległość. To bardzo trudne i wymaga wiele cierpliwości, zaufania i miłości. Jednak takie związki się udają, a często są o wiele silniejsze niż te "zwyczajne". Wyobraźcie sobie jak wspaniały jest moment pierwszego spotkania w cztery oczy, ile emocji, ile radości!

Dzisiaj przedstawiamy Wam Natalię, która opowie Wam o swoim związku na odległość z Abhim. Już niedługo, nareszcie, spotkają się na żywo! Czy miłość nie jest piękna i warta pracy i poświęceń?

Jeśli i Wy chcecie podzielić się na naszym blogu swoją miłością na odległość, wyślijcie nam maila : polindidiaries@gmail.com

*
Lately we wrote how much we admire couples who live in long distance relationships for months or even years! It's very hard and it requires a lot of patience, trust and love. But these relations work and very often are stronger than the "usual". Imagine how wonderful is the moment o…

HUSBAND & WIFE / MĄŻ & ŻONA

Our dreams came true. After months living on Skype, living 6000 kilometres away from each other, 10th December 2016 we got married and we are probably the most happiest couple on the planet. <3

We love each other more and more every day, and our wedding was the best day in our life. Now we can start our new life adventure and can't wait for that! Stay tuned!

Mr & Mrs M.



Nasze marzenia się spełniły. Po miesiącach życia na Skype, życia z 6000 kilometrów pomiędzy nami, 10 grudnia 2016 wzięliśmy ślub i jesteśmy prawdopodobnie najszczęśliwszą parą na świecie! <3

Z dnia na dzień nasza miłość jest coraz większa, a nasz ślub był najwspanialszym dniem w naszym życiu. Teraz możemy zacząć zupełnie nową, wspólną przygodę i iść przez życie razem, mocno trzymając się za ręce. Już nie możemy się doczekać! Zostańcie z nami!

Pan i Pani M.

Przepis na : Łodygi Kalafiora / Recipe for Gobhi ke danthal

Kalafior. Bardzo wdzięczne warzywo, które można przygotowywać na wiele sposobów (w Polsce popularny z majonezem lub bułką tartą smażoną na maśle - w Indiach paratha nadziewana kalafiorem lub aloo gobhi czyli dosłownie ziemniaki z kalafiorem). Większość z nas stosuje jedynie różyczki i wyrzuca resztę. Sama też tak robiłam!  Jakiś czas temu słyszałam, że niektórzy wykorzystują liście tego warzywa żeby zrobić zdrowe chipsy albo pesto. Jednak nie spotkałam się do tej pory z gotowaniem kalafiorowych łodyg! W Indiach są bardzo popularne, na tyle, że na targu możecie kupić same łodygi, bez różyczek i liści. Poza tym jest to warzywo bardzo często używane w indyjskiej kuchni zatem uzbieranie odpowiedniej ilości łodyg to kwestia kilku dni. Można wyczarować z nich przepyszne danie, którym chcę się z Wami podzielić. Jestem od niego uzależniona.

Łodygi kalafiora:

- 6-12 łodyg kalafiora (w zależności od grubości) - pokrojone w słupki
- 3-4 średnie cebule - bardzo drobno posiekane
- 1 łyżka pasty imb…