Rok temu. / Year ago.

Dokładnie rok temu, 6 Maja 2016, po raz pierwszy przyleciałam do New Delhi, żeby spotkać miłość mojego życia. (Pamiętam, że moi bliscy bali się, że zostanę porwana i sprzedana :D). Nigdy nie żałowałam decyzji o podróży. Wręcz przeciwnie, była to najlepsza decyzja w moim życiu.

To był mój pierwszy tak długi i samotny lot samolotem. Stresowałam się podróżą i przesiadką w Amsterdamie (i słusznie, bo okazała się koszmarna), ale poza tym moje serce było spokojne. Spędziliśmy z Abhim tak wiele godzin na Skype, że czuliśmy się przy sobie bardziej swobodne niż niejedna para, która od pierwszych randek spotykała się w realnym świecie. Myślę, że życie na odległość (przez jakiś czas) też ma swoje plusy. Daje ludziom szansę, żeby skupić się na drugiej osobie, na to by ją odkryć i lepiej poznać. Fizyczność w te sytuacji schodzi na drugi plan.

Nigdy w życiu nie byłam tak podekscytowana. Tak bardzo się cieszyłam, że w końcu dotknę Abhiego. Nie liczyło się, że poznam zupełnie obcy mi kraj, kontynent, kulturę.

Nie potrafię wyrazić słowami tego, co czułam, kiedy zobaczyłam Abhiego na lotnisku po raz pierwszy. Okazał się być przystojniejszy niż na zdjęciach (;) ), pachniał tak, że zmiękły mi kolana, uśmiechał się najpiękniejszym uśmiechem na ziemi, a kiedy mnie przytulił...wiedziałam, że odnalazłam dom. I ciszę. I spokój.

Nie przestawaliśmy się uśmiechać całą drogę z lotniska, jego dłonie wciąż błądziły w moich włosach, dotykały mnie jakby chciały się upewnić, że naprawdę jestem obok niego. Jego głos koił każdą niespokojną myśl.

Rok temu moje serce zatrzymało się na chwilę, tylko po to, żeby zacząć bić podwójnie.



Exactly a year ago, 6th May 2016, I arrived to New Delhi for the first time to meet the love of my life. (I remember that my family was so scared that I will be kidnapped and sold :D). I never regretted my decision about this travel. Opposite, I think it was the best decision of my life.

It was my first that long and lonely airplane trip. I was stressed about travel and change in Amsterdam (and rightly so, because it turned out to be a nightmare), but beside this my heart was calm. We spend a lot many hours on Skype , that we were more comfortable with each other than people  who start dating in real life at the beggining. I think, life at a distance (for some time) has also a lot of positives. Gives people a chance to focus on the other person, to discover him/her and know better. Physical presence is less important in this situation.

I was never so excited. I was so happy that I finally will be able to touch Abhi. It doesn't count that I will also know new country, continent, culture.

I can describe by words what I felt when I saw Abhi at the airport for the first time. He turned out to be more handsome than in pictures (;) ), he smelled that nice that my knees become soft like jelly, he smiled to me the most beautiful smile on the Earth, and when he hugged me...I just knew tha I found home. And silence. And calm.

We couldn't stop smiling all way from the airport, his hands all the time wandered in my hair, touched me like he wanted make sure that I'm really there, with him. His voice resonated with every restless thought.

A year ago my heart stopped for a while only to start beat double.


No comments:

Post a Comment