Skip to main content

Piekielne lato. / Hellish Summer

Kiedy siedzę sama w dusznym pokoju i słyszę jedynie szum wiatraka, przypominają mi się sceny z amerykańskich filmów ze stacją benzynową. Albo werandą. Na werandzie, w skrzypiącym krześle siedzi mężczyzna w średnim wieku. Na głowie ma kapelusz z rondem, a na nogach kowbojskie buty. Trzyma w dłoni butelkę zimnego piwa , ale go nie pije bo śpi. Po pustej drodze wiatr popycha kłęby kurzu. Parne powietrze można kroić nożem, a atmosfera jest napięta jak struny gitary. Za chwilę stanie się coś złego.

Siedzę sama w pokoju i wsłuchuję się w dźwięk wiatraka i głośny oddech psa, który przydreptał w ciemności, żeby zasnąć w podmuchach dusznego powietrza. Bo wiatrak już go nie chłodzi, jedynie je mieli dając iluzję ulgi. Kwiecień 2017. Nowe Delhi, 42 stopnie Celsjusza. A nie jest to nawet najgorętszy miesiąc w roku. I chociaż kocham lato i od zawsze przyjaźnię się ze słońcem, to kiedy czuję jak warstwa potu pokrywa moje ciało już dziesięć minut po prysznicu, marzę jedynie o wannie pełnej kostek lodu.

Daleko mamy do morza, a duszny odór krowich odchodów i psującego się jedzenia nokautują mnie niczym Muhammad Ali. Jeszcze stoję w ringu, ale sędzia już jest gotowy żeby odliczyć do dziesięciu. Jeszcze jest remis z piekłem indyjskiego lata, ale nie jest to uczciwa walka.

Lato w Indiach jest trochę jak nieodwzajemniona, szczenięca miłość. Wzdychasz do niego, tęsknisz, wysyłasz listy i marzysz o nim, a kiedy w końcu pojawia się w progu jesteś zdezorientowany od natłoku uczuć. Bo indyjskie lato oblepia cię swoją zaborczą miłością niczym kokon.

Póki co piję zimną lemoniadę i objadam się arbuzem. Nie poddaję się tak łatwo. Nie porzuca się miłości, na którą tak długo się czekało.



 Lód z syropem. Za słodkie ale odświeżające. / Ice with syroup. Way to sweet but refreshing.

When I sit alone in a stuffy room and hear only fan tough it reminds me scenes from an american movie with a petrol station. Or porch. At the porch, in creaking chair sits a man in his middle age. He has a hat on his head and cowboy boots on his feet. He keeps in his hand a bottle of could beer, but not drinks because the man is asleep. At an empty road the wind pushes the dust clouds off. The heavy air can be sliced with a knife, and the atmosphere is tense like guitars strings. Something really bad will happend any moment.

I am sitting alone in the room and listening to the fan's noise and loud breaths of our dog who came in darkness and fell asleep in gusts of stuffy air. Because fan don't cool the air anymore, only warm air giving us an illusion of relief. April 2017. New Delhi, 42 degrees Celsius. And it's even not the hottest month in the year yet. And although I love summer and have close friendship with the Sun, but when I feel a layer of sweat covering my body ten minutes after shower I dream only about bath full of ice cubes.

Because sea is so far far away, and odor of cows dung and spoiling food knocks out me like Muhammad Ali. I'm still in the ring, but judge is ready to count to ten. It's still a draw with hell of this Indian summer, but it's not a fair fight.

Summer in India is a bit like unrequited youthful love. You sigh at it, miss it, send letters and dream about it but when it finally appears you are confused because of its intensity of feelings. Because indian summer roasts and coats your body with it's possesive love like a cocoon.

For now I drink cold lemonade and eat watermelon. I don't give up easily. Nobody gives up on love you have been waiting for so long.

Comments

Popular posts from this blog

HUSBAND & WIFE / MĄŻ & ŻONA

Our dreams came true. After months living on Skype, living 6000 kilometres away from each other, 10th December 2016 we got married and we are probably the most happiest couple on the planet. <3

We love each other more and more every day, and our wedding was the best day in our life. Now we can start our new life adventure and can't wait for that! Stay tuned!

Mr & Mrs M.



Nasze marzenia się spełniły. Po miesiącach życia na Skype, życia z 6000 kilometrów pomiędzy nami, 10 grudnia 2016 wzięliśmy ślub i jesteśmy prawdopodobnie najszczęśliwszą parą na świecie! <3

Z dnia na dzień nasza miłość jest coraz większa, a nasz ślub był najwspanialszym dniem w naszym życiu. Teraz możemy zacząć zupełnie nową, wspólną przygodę i iść przez życie razem, mocno trzymając się za ręce. Już nie możemy się doczekać! Zostańcie z nami!

Pan i Pani M.

Polska vs. Indie / Poland vs. India

Tak, Indie to niesamowity kraj. Jest jak inna planeta, nigdzie nie znajdziecie drugiego takiego miejsca. Czasami czuję się tutaj jak kosmita, tak bardzo wszystko w tym kraju jest inne od tego co znam, od miejsca w którym się urodziłam i wychowałam. A jednak czuję się w Indiach swobodnie, dobrze, jak w domu. Możliwe, że jednym z powodów jest fakt, że mieszkamy w stolicy państwa. Myślę, że każda stolica w każdym kraju jest trochę jak samotna wyspa, ludzie są tacy sami, mówią tym samym językiem, a jednak zasady panują tu trochę inne. Ludzie są jakby bardziej swobodni i nowocześni. Stolice krajów, które znam zawsze są trochę jak oddzielne państwa.

Podobnie jak ludzie z całej Polski przyjeżdżają do Warszawy na studia czy do pracy tak samo mieszkańcy małych miast Indii wyruszają do Delhi po lepszą przyszłość (ale ponieważ kraj jest gigantyczny, ludzie południa wyruszają do Mumbaju). Podobnie jak w Warszawie, ludzie w Delhi czują się na początku zagubieni i przytłoczeni ogromem miasta, tłok…

Moja indyjska teściowa / My indian mother-in-law

Moja nowa rodzina składa się (poza Mężem) z Mamy, Taty, Brata i psa. Mieszkanie z nimi jest dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem. Codziennie uczymy się siebie nawzajem i póki co całkiem nieźle nam idzie. Oczywiście najwięcej czasu spędzam z Mamą Abhiego i porównuję wszystkie stereotypy na temat hinduskiej teściowej znalezione w Internecie do tego co mam w rzeczywistości. Stereotypy o hinduskiej teściowej nie różnią się właściwie niczym od tych o polskiej teściowej. Obie przedstawiane są jak co najmniej nieludzkie potwory. Obie to niemal najgorszy rodzaj człowieka. Wystarczy poczytać kawały. Albo inne blogi.

Moja Teściowa dużo się śmieje. Robi najlepszą masala chai na świecie (nasz codzienny rytuał to kubek herbaty o 19:00 i "niestety" jakieś ciastko też ;) ). Gotuje tak, że już nigdy nie będę szczupła (i w przeciwieństwie od tego co zdarzało mi się czytać, nie ukrywa skrzętnie swoich przepisów - od pierwszego dnia pokazuje jak przygotowywać potrawy i odpowiada na każde mo…