Jak w domu. / As at home.

Wielokrotnie powtarzałam, że w Indiach mieszka mi się całkiem dobrze i nic się nie zmieniło.

Jednak czasem tęsknię za Polską, co jak podejrzewam, jest zupełnie naturalne. Brakuje mi tego, że wychodzę ze sklepu i mogę swobodnie porozmawiać ze sprzedawcą po polsku. W każdej chwili mogę pojechać do Kazimierza Dolnego (mojego absolutnie najukochańszego miasteczka w kraju). Mogę też pojechać do Trójmiasta gdzie mam rodzinę i znajomych i wypić piwo albo trzy i tańczyć do białego rana. Albo porozmawiać z Mamą przez telefon bez zmartwienia, że Internet słaby i ciągle coś przerywa.

Minie trochę czasu zanim znajdę tutaj swoich własnych znajomych (wiadomo, że póki co choćbym nie wiem jak dobry miała kontakt z ludźmi są to przede wszystkim znajomi Abhiego) i zanim poczuję się w tym nowym kraju zupełnie swobodnie. Są to raczej drobiazgi, które nie psują mojego pobytu w Indiach, ale które czasem dopadają w najmniej oczekiwanym momencie. Tęsknota.

Zastanawiam się kiedy przychodzi moment, że na obczyźnie zaczynamy czuć się jak u siebie w domu. Czy ten stan przychodzi naturalnie czy wymaga wiele pracy i wysiłku? Obserwuję całą masę różnych blogów i widzę ludzi, którzy wyemigrowali i w obcych krajach mieszkają od lat czy dziesięcioleci. Czy czują się tam jak u siebie? Czy czasem przychodzi moment tęsknoty za ojczyzną i rezerwują wtedy bilety na samolot do domu? Czy to nadal jest ich dom, skoro rodziny założyli w zupełnie innych krajach? Jak to jest z tym domem? Jeśli twój dom jest tam gdzie twoje serce czy oznacza to, że domów mamy wiele?

Co Wy, mieszkający na obczyźnie od lat, nazywacie domem? I jak dużo czasu zajęło Wam oswojenie z nieoswojoną ziemią?

Biała Podlaska / My hometown Biała Podlaska, Poland
 Moje serce / My heart

I repeated many times that I like to live in India and I feel pretty good here and nothing changed.

But, of course, sometimes I miss Poland, and I guess it's quite natural. I miss that I can't go out to the shop and can talk freely with the seller in Poilsh. Or anytime I can just pack my bagpack and go to Kazimierz Dolny (my faourite and the most beautiful town in Poland). Or I can go to Gdańsk where I have family and friends and I can go out and drink beer or three and dance till the morning. Or talk with my mother on the phone without any connection issues because wi-fi is weak.

It will take some time before I will find here my own friends (even if I have good connection with people here they are still Abhi's friends and not mine) and before I will feel  comfortable in my totally new country. These are trifles, and they are not spoild my life here but sometimes catching me in moment when I don't expect it. Longing.

I wonder that when this moment in new country we feel totally like at home will come? It is a natural process or we must work on it and put a lot of effort for this? I follow a lot of blogs, and I see people who live abroad for many years or even decades. Do they feel they are  at home? Do they have this longing moments and what they are doing about that? Book tickets to home? It is still their home if they made their families in totally different countries? How is it with this home? If your home is where your heart is then that means you have a lot many homes?


What you people living abroad for years, call your home? How much time you took to  tame the untamed heart?


12 comments:

  1. Z Indiami to tak jest że jak już czujesz, że to Twój dom i odczuwasz względną sielankę, to nagle z impetem Ci przypomną, że u siebie jednak nie jesteś. Ale też po 4 latach Polska to już nie bardzo dom. Czasem czuję, że mam 2 domy, ale czasem czuję się bezdomna. Mój umysł raczej się przestawił na koczowniczy styl życia.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokładnie w punkt ujęłaś to co ja czuję Magda!!! Ja co prawda mieszkam w Indiach bardzo krótko ale mam takie dziwne momenty, że nie wiem gdzie właściwie jestem u siebie. Indie to teraz mój dom i nazywam je domem, ale niedługo lecimy do Polski i cieszę się jak szalona i też mówię, że lecę do domu...Za 4 lata chyba napiszę nowy post na ten temat, zobaczymy co się zmieni ;)

      Delete
  2. Zazdroszczę mieszkania w Indiach. Ja przez jakiś czas mieszkałem na Islandii, Tęsknie za swoim życiem na Islandii. Ale Polska nie jest aż taka zła jak piszą :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ooooooo, Islandia to jedno z naszych marzeń! Może nie do mieszkania, ale żeby odwiedzić, zwiedzić, pobyć trochę bardzo! Uwielbiam islandzkie filmy (często pokazywane na Dwóch Brzegach w Kazimierzu Dolnym) i bardzo chciałabym to wszystko zobaczyć na własne oczy! I też nie uważam, że Polska jest taka zła - przede wszystkim uważam, że jest przepiękna. <3

      Delete
  3. Uwielbiam Was czytać. Może dlatego że od jakiegoś czasu zakochałam się w Indiach oraz dlatego że pochodzę z Międzyrzeca ;) Ja twierdzę, że mój dom jest tam gdzie moja rodzina, moje serce... Ale nie mnie się wypowiadać, bo od urodzenia mieszkam w Polsce. Bardzo Wam kibicuję i życzę dużo miłości oraz mnóstwo uśmiechu. Piszcie jak najwięcej, bo czytam to z wielkim entuzjazmem. Pozdrawiam serdecznie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Cześć Ania!!! Dziękujemy za miłe słowa, bardzo nas cieszy, że podoba Ci się nasz blog i to o czym piszemy! Mamy w zanadrzu madę kolejnych postów także mamy nadzieję, że nie zanudzimy Cię na śmierć!
      Co w Indiach podoba Ci się najbardziej? Jedzenie? Filmy? Kultura?

      No i przede wszystkim witaj Swojaku! Miło jest mieć tutaj kogoś od siebie :D

      Delete
  4. Witaj, witaj :)
    Już się nie mogę doczekać nowych postów, na pewno nie zanudzicie mnie na śmierć ;)
    Indie zauroczyły mnie swoimi kolorami,kulturą i jak przystało na łasucha - kuchnią. Podziwiam także tamtejsze kobiety za ich siłę i dumę oraz piękne stroje.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękujemy! <3
      Uwielbiam indyjskie stroje, są tak kolorowe i różnorodne i uważam, że chyba jako jedyne na świecie pasują dosłownie na każdą figurę! Indyjskie babki są silne i mocne i również je podziwiam, nie wiem jak wyglądałby ten kraj bez nich, chciałabym tylko żeby Indie były mniej zacofane i żeby kobiety tutaj głośniej walczyły o swoje prawa. Wierzę, że powoli to zacznie się zmieniać...:)

      Delete
  5. Wyemigrowałem z Polski w 2001 roku. Trochę pomieszkałem, prawie 7 lat Dubaj, potem Grecja, Norwegia, Szwecja by w końcu osiąść w Holandii. Czasami czuję się jak chyba najgorzej może być, czyli jako bezpaństwowiec. Jadąc do Polski, widzę jak dużo różni mnie od moich znajomych którzy w Polsce zostali. W Holandii z kolei, jestem i do końca życia (bądź pobytu tutaj) będę Polakiem. Jest wiele momentów, w których zastanawiam się czy dobrą drogę obrałem, czy coś bym zmienił itp. Życie. Ale domem, nazywam i będę nazywał tylko i wyłącznie moją Gdynię :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czyli jednak! Polskie serce! Robert, prawdziwy z Ciebie podróżnik! Jak Ci się mieszkało w Dubaju? Grecja kojarzy mi się trochę indyjsko, tzn. jak ja byłam w Grecji to generalnie brud, smród, niedokończone brzydkie budynki. Jak w Indiach :D

      Delete
    2. W Grecji nie jest tak źle, podoba mi się ich styl życia, czyli co masz zrobić jutro zrób pojutrze :D Dubaj, hmmm. Temat rzeka, znam to miasto od podszewki, zaczynałem tam pracę w 2001 roku, i np dziwię sie ludziom którzy jadą tam na wakacje. Dubaj z tymi zamkami na piasku nie ma w sumie nic ciekawego do zaoferowania, ciekawe są dwie stare dzielnice, a reszta atrakcji wartych uwagi są daleko poza Dubajem.

      Delete
    3. O, proszę! A ostatnio Dubaj taki modny, chyba już prawie każdy tam był. My pewnie na weekend też kiedyś wyskoczymy :D co do Grecji, to w sumie byłam na Rhodos, to może na wyspach jest inaczej ;) ale Grecy dzięki swojej wspaniałej metodzie pracy mają od jakiegoś czasu lekkie problemy...;)

      Delete