Pierwsza rocznica i Riders Music Festival / Our first anniversary and Riders Music Festival


18 lutego 2016 czyli rok temu Abhi wysłał do mnie wiadomość na portalu randkowym. Było to tylko jedno słowo ale odmieniło nasze życie na zawsze. W pierwszych postach na blogu możecie przeczytać historię o tym jak się poznaliśmy (Irrakuri i  Martian). W ciągu tego roku wydarzyło się więcej niż w ciągu kilku ostatnich lat. Spędziliśmy niezliczoną ilość godzin rozmawiając na Skype, w maju po raz pierwszy przyleciałam do Indii, było tak wspaniale, że już podczas przywitania na lotnisku wiedzieliśmy, że chcemy spędzić razem życie. W sierpniu wróciłam do New Delhi na dwa tygodnie i wtedy Abhi mi się oświadczył. W listopadzie rzuciłam wszystko i przeprowadziłam się do Indii. W grudniu wzięliśmy ślub i jesteśmy ogromnie szczęśliwi, że już nie dzieli nas 6000 kilometrów. Całkiem sporo jak na jeden rok, prawda?

Każdy dzień jest dla nas przygodą i niespodzianką. Planujemy wspólną przyszłość i podróże. Jesteśmy zakochani i szczęśliwi (odpukać) i życzymy sobie miliona kolejnych wspólnych lat, a Wam wszystkim wspaniałej miłości i odwagi by o nią walczyć. Warto.

***

Z okazji naszej rocznicy wybraliśmy się na pierwszy dzień Riders Music Festival na JLN Stadium w Delhi. Przyznam bez bicia, że nie znałam wcześniej występujących wykonawców (poza kilkoma piosenkami na youtube) ale bardzo miło mnie zaskoczyli. Najbardziej podobał mi się występ Hari & Sukhmani, którzy mają w sobie energię i moc, która porywa do tańca. Największe zainteresowanie wzbudził oczywiście Lucky Ali, który jest niekwestionowaną gwiazdą rocka na indyjskiej scenie. Jest popularny i właściwie wcale się temu nie dziwię. Świetny muzyk, ale jak dla mnie przerwy pomiędzy piosenkami były trochę zbyt długie, jakby artysta nie miał pomysłu na swój koncert. (Albo był pijany :P)

Na festiwalu spędziliśmy wspaniałe popołudnie. Była to na pewno nie lada gratka dla fanów motocykli (Abhi marzy o Harleyu i oczy mu się świeciły na widok wszystkich dwóch kółek z tym logiem). Poza tym strefa kulinarna była przepięknie oświetlona i można było usiąść w miłym otoczeniu i zjeść coś dobrego. Właściwie festiwal podobny był to wielu naszych polskich muzycznych festiwali, chociaż chyba na trochę mniejszą skalę. Nam się podobało. Wieczorem pojechaliśmy do naszego ulubionego pubu (Blues na Canought Place) by się odprężyć, posłuchać jeszcze więcej muzyki (chociaż nie na żywo) i wznieść toast za naszą miłość.

Niech żyje muzyka. Niech żyje Harley-Davidson. Niech żyje miłość. Sto lat wspaniałości!
















 
18th Febuary 2016, so a year ago Abhi sent me message on a dating app. It was only one word but it changed our lives forever. In the first posts on the blog you can read our story as to how we met (Irrakuri and Martian). During this year a lot happened to us than it can for couple in some years. We spent uncountable  hours talking on Skype, in May I came to India for the first time and it was so amazing that when we hugged at the airport we knew that we want to spend our lives together. In August I came back to New Delhi for two weeks and then Abhi proposed. In November I dropped everything and moved to India. In December we got married and we are so happy that 6000 km no longer stand between us any more. Phew!! A lot of things for one year right?

Every day is an adventure and surprise for us. We are planning our future and travels together. We are deeply inlove and happy (knock on the wood) and we wish each other billion another years and for all of you we wish wonderful love and courage to fight for it. It's worth it.

***

To celebrate our anniersary we decided to go for the first day of the Riders Music Festival in JLN Stadium in South Delhi. I can admit that I didn't know earlier musicians performed in this festival  (only couple of songs streamed on youtube) but they didnt disappoint.  The most I liked were Hari & Sukhmani’s concert they have the energy and power that I like in music. You just want to dance! The greatest interest aroused of course because of Lucky Ali, who is quite a star  in India. He is very popular and I'm not surprised. He is a great musician but for me breaks between songs was a little too long. It's looked like he had no idea what to do on scene...

We spent a great afternoon at this festival. And it was a great event for the motocycles fans (Abhi dreams about Harley-Davidson and his eyes shine every time when he looks at a Harley ). Food area was lit beautifully so you could sit in a really nice environment and eat something yummy. Actually this festial was similar to many polish music festivals, maybe was only a little too short in terms of time.  We enjoyed this time. 
In the evening we went to our favorite pub (Blues in Connaught Place) to chill and raise a  toast for our love.
 
Long live the music! Long live the Harley-Davidson! Long live love! Hundreds of years of blessing!

No comments:

Post a Comment