CAESAR

Od kiedy pamiętam, przeraźliwie bałam się psów (uraz z dzieciństwa). Uciekałam od najmniejszego nawet szczeniaka z krzykiem i płaczem. Nigdy bym nie pomyślała, że zamieszkam w kraju, w którym ilość bezpańskich psów na metr kwadratowy jest większa niż pszczół w ulu i w dodatku poślubię mężczyznę, którego najlepszym przyjacielem jest jasnowłosy labrador. Cóż, życie to czasem
jeden wielki dowcip.

Kiedy przyleciałam do Delhi bardziej byłam zestresowana spotkaniem z Caesarem niż z rodzicami Abhiego. Do tej pory unikałam psów jak ognia, teraz miałam zamieszkać z jednym z nich. Wyobraźcie sobie pozom paniki i skalę trzęsących się nóg kiedy taksówka zbliżała się do domu. Wcale nie żartuję.

Nie żartuję również kiedy mówię, że Caesar jest pełnoprawnym członkiem rodziny. Jest jak kolejny syn. Śpi otulony kocem (jest zima, a nasz kochany pies zdejmuje z siebie t-shirty w kilka minut), codziennie dostaje świeżo przygotowane chapati z jogurtem naturalnym lub innym dodatkiem, karmiony jest ciastkami (w ramach rozsądku rzecz jasna, bo labradory mają problemy z wagą), kąpany regularnie, głaskany i pieszczony. Teściowa rozmawia z nim. a ja tylko czekam z nadzieją, kiedy Caesar jej odpowie. Caesar lubi marchewkę i liście fenungreeku (jego ukochane, nigdy nie odmawia!). I w ogóle jest najkochańszy na świecie.

To święta prawda, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Caesar jest z natury spokojny i praktycznie nie szczeka. Kiedy po raz pierwszy, cała zestresowana, przyszłam do domu Abhiego, nasz pies obwąchał mnie przez chwilę, dał się pogłaskać i wrócił do swoich psich spraw. Chyba uznał mnie za osobę godną zaufania. Teraz mamy swoje wspólne rutyny. Caesar cieszy się i skacze na mój widok, wie że zawsze podrapię go po brzuchu, a punktualnie o 19 zaczyna się na mnie gapić, a kiedy zakładam buty macha ogonem tak, że mało mu nie odpadnie, bo wie że nadszedł czas na wspólny spacer. Kiedy zbyt długo piję herbatę, nie odrywa ode mnie wzroku dopóki się nie ruszę (pewnie życzy mi, żebym się udławiła za takie niekonsultowane opóźnienia!). Nasz przyjaciel ma swój charakter, wie kiedy grać głupiego, a kiedy pokazać że jest mądry, żeby dostać to czego chce. Nie jest typem supergwiazdy - nie lubi pozować do zdjęć, unika tego jak ognia i chowa się pod kocem lub odwraca plecami kiedy widzi nas z telefonem :D

Nie wyobrażam sobie, że naszego psa mogłoby z nami nie być i nie wiem jak zniosę pożegnanie za kilka miesięcy, bo przecież nie zabierzemy go ze sobą do samolotu. Już nawet nie pamiętam jak to było bać się psów, wiem natomiast że życie bez Caesara było smutniejsze.



Since I remember I  was always terribly scared of dogs. I run away from even the smallest puppy screaming and crying. I never thought that in future I will live in the country where there are around a billion wild dogs in every corner, plus I will marry the man whose best friend is light-fur Labrador. Well, life is one big joke sometimes.

When I arrived in New Delhi I was more stressed about my meeting with Caesar than my future in laws. Since then I avoided dogs like fire but now I had to live with one of them. Imagine the scale of my panic mode and shaking hands when our cab came closer to the house. I'm not kidding.

I'm not kidding also when I'm explaining that Caesar is a full fledged family member. He is like another son. Sleeps covered with blanket (it's winter now and our beloved dog takes off every t-shirt we make him wear in a couple of minutes), every day eats fresh made chapati with curd or meat gravy or different his favorite stuff, he is fed dog cookies (responsible of course, because labradors have bad weight issues), he gets bath regularly, he is scratched and caressed all the time. My mother-in-law talks to him all the time and I'm waiting with hope that one day he will respond to her :D Caesar likes carrot and love fenugreek (never said no to fenugreek!). And he is the most beloved, and cute dog in this world.

This is so true that dogs are peoples best friends. Caesar is calm in nature and barks very rare. When for the forst time, all in stress, I came to Abhi's house our dog sniffed me a little, let me scratch him and he returned back to do his dogs things. I think, he accepted me as a person who he can trust. Now, we have our routines together. He jumps and is happy when he sees me. He knows that I will always scratch him on his tummy, and punctual around 7 pm he will start staring at me, and when I wear my shoes Caesar wags his tail that much that one day it fall off from his body, because he knows that it's time for our walk. If I am drinking chai (tea) too long he stares at me that long untill I get up (and probably wishes that I choke for not consulting late). Our friend has his character, he knows when to play silly, and when to be smart to and get everything he wants. He is not the superstar type - hates getting pictures, he hides under his blanket or turns out back to us when he sees me or Abhi with the phone :D

I can't imagine now that we could not have Caesar and I don't know how I will manage saying good bye to him in couple of months because we will not take him to the plane with us. And now I even don't remember how I was so scared of dogs, but I know that our life without Caesar would be more sad.

2 comments:

  1. It's very well if we have friends. Your description is nice, it's from your heart.
    And Caesar is absolutely beautiful part of family!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thanks Małgosia! When he coming to us and waiting to hug is...it's a prove that he is a huge part of our family, the best boy on the planet!

      Delete