Skip to main content

Posts

Showing posts from January, 2017

CAESAR

Od kiedy pamiętam, przeraźliwie bałam się psów (uraz z dzieciństwa). Uciekałam od najmniejszego nawet szczeniaka z krzykiem i płaczem. Nigdy bym nie pomyślała, że zamieszkam w kraju, w którym ilość bezpańskich psów na metr kwadratowy jest większa niż pszczół w ulu i w dodatku poślubię mężczyznę, którego najlepszym przyjacielem jest jasnowłosy labrador. Cóż, życie to czasem
jeden wielki dowcip.

Kiedy przyleciałam do Delhi bardziej byłam zestresowana spotkaniem z Caesarem niż z rodzicami Abhiego. Do tej pory unikałam psów jak ognia, teraz miałam zamieszkać z jednym z nich. Wyobraźcie sobie pozom paniki i skalę trzęsących się nóg kiedy taksówka zbliżała się do domu. Wcale nie żartuję.

Nie żartuję również kiedy mówię, że Caesar jest pełnoprawnym członkiem rodziny. Jest jak kolejny syn. Śpi otulony kocem (jest zima, a nasz kochany pies zdejmuje z siebie t-shirty w kilka minut), codziennie dostaje świeżo przygotowane chapati z jogurtem naturalnym lub innym dodatkiem, karmiony jest ciastkam…

Nasz ślub, część 1 / Our wedding, part 1

Już wieczór przed naszym ślubem był dla mnie zupełną abstrakcją. Czułam się jak księżniczka z bajki i stan ten trwał aż do niedzielnego poranka (no dobrze cały czas trochę się tak czuję, zwłaszcza kiedy patrzę na zdjęcia z naszego ślubu).

W piątek wieczorem, kiedy wróciliśmy do domu (ja boso z henną na stopach i rękach), w dużym pokoju siedziało kilkanaście osób z rodziny. Jedna z ciotek grała na bębnie i śpiewała a kilka osób tańczyło. W ten sposób wyrażali radość, że wstępuję do ich rodziny. Większość wieczoru spędziłam w osobnym pokoju (panna młoda powinna unikać towarzystwa ze względu na złe uroki) na co wcale nie narzekałam. Po pierwsze byłam już trochę zmęczona stałą obecnością ludzi w domu, po drugie towarzystwa dotrzymywała mi słodka dwunastoletnia siostrzenica - Archi. Późnym wieczorem zostaliśmy z Abhim zaproszeni na środek pokoju by tańczyć do dźwięku bębna. Dzięki siostrzenicy, która wcześniej nauczyła mnie kilku ruchów, wyszło to nawet całkiem nieźle! ;)

Tej nocy spaliśm…

Polska vs. Indie / Poland vs. India

Tak, Indie to niesamowity kraj. Jest jak inna planeta, nigdzie nie znajdziecie drugiego takiego miejsca. Czasami czuję się tutaj jak kosmita, tak bardzo wszystko w tym kraju jest inne od tego co znam, od miejsca w którym się urodziłam i wychowałam. A jednak czuję się w Indiach swobodnie, dobrze, jak w domu. Możliwe, że jednym z powodów jest fakt, że mieszkamy w stolicy państwa. Myślę, że każda stolica w każdym kraju jest trochę jak samotna wyspa, ludzie są tacy sami, mówią tym samym językiem, a jednak zasady panują tu trochę inne. Ludzie są jakby bardziej swobodni i nowocześni. Stolice krajów, które znam zawsze są trochę jak oddzielne państwa.

Podobnie jak ludzie z całej Polski przyjeżdżają do Warszawy na studia czy do pracy tak samo mieszkańcy małych miast Indii wyruszają do Delhi po lepszą przyszłość (ale ponieważ kraj jest gigantyczny, ludzie południa wyruszają do Mumbaju). Podobnie jak w Warszawie, ludzie w Delhi czują się na początku zagubieni i przytłoczeni ogromem miasta, tłok…