Skip to main content

Dwie walizki. / Two suitcases.

Kiedy moja Mam zabrała do siebie samochód pełen moich rzeczy, a nie była do nawet ćwierć tego co mam uświadomiłam sobie, że pora zacząć powoli się pakować. Lecę liniami lotniczymi Aeroflot, które pozwalają mi zabrać dwie walizki (23 kg każda) i jeden bagaż podręczny (do 10 kg). Zatem muszę spakować swoje życie w dwie walizki...

Największym problemem są moje książki. Nie sądziłam, że w ciągu ostatnich 9 lat życia w Warszawie zgromadziłam ich tak wiele! Mama zabrała ze sobą całkiem sporo, dużo już sprzedałam, a one wciąż wychodzą jakby ze ścian, jakby teleportowały się do mojego pokoju z innych planet. Nie mogę zabrać ze sobą wszystkich ulubionych książek, ponieważ nie starczyłoby mi miejsca na nic innego (nie mówiąc już o limicie kilogramów), poza tym gdzie zmieszczę moje buty? ;)

Każdy dzień przybliża mnie do życia z moim ukochanym mężczyzną i jestem z tego powodu szczęśliwa i podekscytowana. Nie mogę się doczekać przyszłości, którą niedługo wspólnie zaczniemy kreować. Na 100%, bez skypa, bez telefonu, za to z poranną herbatą i pocałunkiem.

Rozglądam się po pokoju, który wynajmuję i wcale nie jest mi szkoda go zostawić. Powoli zapełnia się pudełkami, a pudełka książkami, płytami, filmami na DVD, zbyt ciepłymi ubraniami (nawet na indyjską zimę), butami i masą rzeczy, które nie będą mi potrzebne w Indiach ale które tworzą mnie. W każdym z tych przedmiotów zostawiam trochę uczucia, czułości, radości. Trochę śmiechu i łez.

Otwieram moje dwie walizki i decyduję, które wspomnienia zabieram ze sobą, a które muszą poczekać na nas. Które przedmioty zawiozę do nowego domu, a które bez żalu zostawię w moim domu rodzinnym. Moje dwie walizki z chęcią przyjmą wszystko, waga patrzy na mnie surowo i przypomina o zasadach. Siadam na podłodze i rozdzielam gromadzone przez lata rzeczy. Robię miejsce, na nowe.

(Irrakuri)





When my Mum got her whole car filled with my stuff to her house, and it wasn't even quarter of things I have, I realized that its time to start packing myself. I am going to India an Aeroflot airlines, so it means that I can get two suitcases with me (23 kg each) and one hand luggage (max 10 kg). So, I must pack my life in these two suitcases...

The biggest challenge is to pack all my books. I never thought that after 9 years living in Warsaw I collected so many of them! Gave my Mum some and sold some, but I still see my books appearing from the walls or something. They are maybe teleporting to my room from some other planet or dimension. Or from some other reality. I can't get all my favourite books with me, because I will have no space for other things (don't say about kg limits). Otherwise I will need a lot of space for my shoes too ;)

Each day brings me closer to the life with my beloved Man and I am sooooo happy because of that. I can't wait for our future we start create very soon. In 100%, without Skype, without phone, but with morning tea and kiss.

I am looking around in my room and I don't feel sorry to vacate it. Slowly this room will fill with boxes with books, CDs, DVDs, to warm clothes ( even for New Delhi's winter), shoes and so many things I will not need in India but they define me. In all these objects I left a bit of my love, tenderness, joy. Some laughter and tears. I am opening my two suitcases and can decide which memories I want take with me, and which must wait for us. Which items I will bring into my new home, and which I leave in my family home. My two suitcases accept everything with pleasure , but weight looks at me sternly and reminds about the rules. So I am sitting on the floor and separating things accumulated over the years. I am making space for new.

Comments

Popular posts from this blog

HUSBAND & WIFE / MĄŻ & ŻONA

Our dreams came true. After months living on Skype, living 6000 kilometres away from each other, 10th December 2016 we got married and we are probably the most happiest couple on the planet. <3

We love each other more and more every day, and our wedding was the best day in our life. Now we can start our new life adventure and can't wait for that! Stay tuned!

Mr & Mrs M.



Nasze marzenia się spełniły. Po miesiącach życia na Skype, życia z 6000 kilometrów pomiędzy nami, 10 grudnia 2016 wzięliśmy ślub i jesteśmy prawdopodobnie najszczęśliwszą parą na świecie! <3

Z dnia na dzień nasza miłość jest coraz większa, a nasz ślub był najwspanialszym dniem w naszym życiu. Teraz możemy zacząć zupełnie nową, wspólną przygodę i iść przez życie razem, mocno trzymając się za ręce. Już nie możemy się doczekać! Zostańcie z nami!

Pan i Pani M.

Polska vs. Indie / Poland vs. India

Tak, Indie to niesamowity kraj. Jest jak inna planeta, nigdzie nie znajdziecie drugiego takiego miejsca. Czasami czuję się tutaj jak kosmita, tak bardzo wszystko w tym kraju jest inne od tego co znam, od miejsca w którym się urodziłam i wychowałam. A jednak czuję się w Indiach swobodnie, dobrze, jak w domu. Możliwe, że jednym z powodów jest fakt, że mieszkamy w stolicy państwa. Myślę, że każda stolica w każdym kraju jest trochę jak samotna wyspa, ludzie są tacy sami, mówią tym samym językiem, a jednak zasady panują tu trochę inne. Ludzie są jakby bardziej swobodni i nowocześni. Stolice krajów, które znam zawsze są trochę jak oddzielne państwa.

Podobnie jak ludzie z całej Polski przyjeżdżają do Warszawy na studia czy do pracy tak samo mieszkańcy małych miast Indii wyruszają do Delhi po lepszą przyszłość (ale ponieważ kraj jest gigantyczny, ludzie południa wyruszają do Mumbaju). Podobnie jak w Warszawie, ludzie w Delhi czują się na początku zagubieni i przytłoczeni ogromem miasta, tłok…

Moja indyjska teściowa / My indian mother-in-law

Moja nowa rodzina składa się (poza Mężem) z Mamy, Taty, Brata i psa. Mieszkanie z nimi jest dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem. Codziennie uczymy się siebie nawzajem i póki co całkiem nieźle nam idzie. Oczywiście najwięcej czasu spędzam z Mamą Abhiego i porównuję wszystkie stereotypy na temat hinduskiej teściowej znalezione w Internecie do tego co mam w rzeczywistości. Stereotypy o hinduskiej teściowej nie różnią się właściwie niczym od tych o polskiej teściowej. Obie przedstawiane są jak co najmniej nieludzkie potwory. Obie to niemal najgorszy rodzaj człowieka. Wystarczy poczytać kawały. Albo inne blogi.

Moja Teściowa dużo się śmieje. Robi najlepszą masala chai na świecie (nasz codzienny rytuał to kubek herbaty o 19:00 i "niestety" jakieś ciastko też ;) ). Gotuje tak, że już nigdy nie będę szczupła (i w przeciwieństwie od tego co zdarzało mi się czytać, nie ukrywa skrzętnie swoich przepisów - od pierwszego dnia pokazuje jak przygotowywać potrawy i odpowiada na każde mo…