Skip to main content

Two weeks of Bliss / Dwa tygodnie rozkoszy...

Hi All,
I hope all of you are in good health and are doing well in your lives wherever you are and whatever it is that keeps you busy, I would like to thank you all to like our posts and whatever support that you all are providing us is immense. To continue the journey of the Poland and India connection that we have established exploring the cultural diffrences and the similarities and how one can overlook everything when love is the only feeling and surely to know the phrase 'Love Surpasses All'.

These two weeks passed by like a bolt of lightning, Waited for close to three months and to spend these two weeks seemed like a lifetime which never had an ending.....I am sure this seems like something everyone of you have experienced even if you are staying together when your partner goes out to work or stays away from you and the distance is too much to bear.

This time around on my lady's journey to India we came to a conclusion that it is not just our hearts and brains match but our intense love for food be it a posh restaurant or just a streetside stall , we dont give a baked bun's bum!! We DEVOUR :o)......Justyna's culinary experience has taken a huge turn but its not surprising for her as she has always been interested in trying out different cuisines and has always been in love with Bollywood so the difference of a dish with the spiked spices and the normal eggs served with a whole lot of spices was something which sets her drooling for more. After numerous of platters and a lot of Burps...we came to a conclusion that she can kill for two delicacies one is the savoury chole bhature which she eats all by herself so much that I just fall head over heels seeing her eat the greasy Indian delicacy and secondly after the jalebi because that is eternal love for her. her newfound love is in Kulfi yes!! The one with a heavy dose of condensed milk and a whole lot of nuts and raisins all frozen in a creamy delight.

We made it a point after every meal we would go out on the streets to take a walk through the forever loud streets and walk to her nearest favourite joint of kulfi where she can satisfy her sweet tooth desires. All in all the gastronomy was a well read subject for which we two should be awarded or rewarded some points for venturing out to new places and discovering hidden gems to satisfy our never ending hunger.

Over this two weeks holiday we visited Red Fort where Justyna experienced a new world of architecture because she likes capturing scenic views and make them a memory so we trekked through the old streets of Old Delhi tasting food from shop which were available before we were even born..... I can say i have never felt so at ease with my life since the time I have had my lady walk in my life. I rediscovered the beauty of my own city through her eyes and savoured the most easily available dishes with a new twist....life was never so colourful and interesting. I would like to talk about some challanges that we have to face as a couple living far from each other in my next post and i would want all of you readers to leave us your comments to boo our morale and love so we can make a life together.

Once again I have never felt this rush in me that i feel now and this is when i understand the true meaning of the term 'Complete' and it only means with her.

Keep reading, Keep Exploring.
Love and Peace
Martian

Polindi Diaries are also on Instagram (@polindidiaries) 
and on Facebook (https://www.facebook.com/polindidiaries/). Join to our journey and enjoy this time with us!

 Kulfi

 Chole Bhature

Cześć wszystkim!

Mam nadzieję, że wszyscy jesteście zdrowi i wszystko w Waszym życiu układa się po Waszej myśli, gdziekolwiek jesteście i cokolwiek robicie. Chciałbym podziękować wszystkim za reakcję na nasze posty i wsparcie z Waszej strony, które jest coraz większe :) Kontynuując naszą polsko-indyjską podróż, wciąż odkrywaliśmy różnice kulturowe i rzeczy, które nas łączą. Okazuje się, że wszystko staje się łatwiejsze kiedy między ludźmi jest miłość. Wtedy zdanie "Miłość pokona wszystko" nabiera ogromnego sensu. 

Te dwa tygodnie minęły niczym błysk pioruna.  Czekaliśmy przez blisko trzy miesiące i ten nasz wspólny czas, który spędziliśmy razem wydawał nam się długi jak całe nasze życie, mieliśmy też nadzieję, że nigdy się nie skończy, odsuwaliśmy od siebie myśl o 14 sierpnia..... Jestem pewien, że to brzmi jak coś, co przeżył każdy z Was. Każdy z Was ma takie doświadczenie, kiedy Wasz partner wychodzi rano do pracy, lub mieszka daleko i z czasem ta odległość bywa po prostu nie do zniesienia.

Podczas sierpniowej podróży mojej Ukochanej do Indii, doszliśmy do wniosku, że nie tylko nasze serca i umysły są dla siebie stworzone, ale łączy nas również miłość do jedzenia. Nieważne czy w eleganckiej restauracji czy w budce na ulicy. Oboje mamy ogromną słabość do jedzenia! Nie bójmy się tego słowa, jesteśmy obżartuchami ;)...... doświadczenie kulinarne Justyny wzniosło się o kolejny poziom, ale jednocześnie nie było dla niej bardzo zaskakujące, bo zawsze uwielbiała próbować nowe smaki, z kuchni całego świata. Poza tym od dawna ma słabość do Bollywood, więc ogrom przypraw, czy ostre jak piekło jajeczne curry, po prostu mocniej aktywowały jej kubki smakowe. ​​Po niezliczonych ilościach dań, doszliśmy do wniosku, że Justyna jest w stanie zabić za pikantne Chole Bhature, które zjadała z takim apetytem, że widząc ją kiedy je, kolejny raz traciłem dla niej głowę. Poza tym ona po prostu kocha jalebi, i wzdycha do niego niemal codziennie. Tym razem odkryła również nowy przysmak - Kulfi! Jest to skondensowane mleko z ogromną ilością orzechów i rodzynek. A wszystko zamrożone w kremową rozkosz. 

Kulfi stało się naszym stałym punktem. Codziennie, po posiłku, chodziliśmy na spacer poprzez ulice wielkiego i głośnego marketu i kończyliśmy go przy naszym ulubionym stoisku z Kulfi, które zaspokoiło naszą chęć na słodkości. Doszło nawet do tego, że zaczęliśmy przyznawać punkty odwiedzanym stoiskom gastronomicznym. Tak wielki jest nasz apetyt na nowe smaki i kulinarne przygody. 

Podczas dwóch tygodni wakacji odwiedziliśmy Red Fort, w którym Justyna mogła zobaczyć piękno nowej, ciekawej architektury i zachować w pamięci malownicze widoki okolicy. Spacerowaliśmy ulicami Starego Delhi, próbowaliśmy potraw z miejsc, które powstały jeszcze przed naszymi narodzinami (!)...Przyznam się Wam, że jeszcze nigdy nie czułem się przy nikim tak swobodnie i naturalnie, jak teraz gdy w moim życiu pojawiła się ona. Spacerujemy razem, mogę zobaczyć moje miasto na nowo, jej oczami i na nowo delektować się daniami, które już przecież tak dobrze znam...moje życie nigdy nie było tak kolorowe i interesujące jak teraz. Chciałbym również opowiedzieć Wam o wyzwaniach, z którymi musieliśmy i musimy zmierzyć się jako para, jak wpływa na nas życie z dala od siebie. Ale o tym w następnym poście. Będzie nam bardzo miło, drodzy Czytelnicy jeśli podzielicie się w komentarzu swoimi doświadczeniami o multikulturowych związkach. To budujące, kiedy wiemy jak wielu z Was ma podobne doświadczenia.  

Powtórzę raz jeszcze, nigdy nie czułem się tak żywy jak teraz i to uczucie pozwoliło mi zrozumieć prawdziwy sens słowa "kompletny". A jest to możliwe tylko z nią....

Czytajcie i odkrywajcie ten świat razem z nami :)
Love and peace
Martian.

Polndi Diaries są również na Instagramie (@polindidiaries)
oraz na Facebooku (https://www.facebook.com/polindidiaries/) będziemy szczęśliwi jeśli zechcecie dołączyć do naszej podróży i przeżywać ją razem z nami :)

Comments

  1. After this post, I decided go to Asian shop and buy something gooood. Or maybe you have some good and easy recesipy for indisk dish? ;)

    ReplyDelete
  2. Im almost sure that you can find golub jamun and kulfi in every indian restaurant. Try palak paneer and butter chicken. Martian will tell you more about recipes. Pakora! Or halva! ;)

    ReplyDelete

Post a Comment

Popular posts from this blog

HUSBAND & WIFE / MĄŻ & ŻONA

Our dreams came true. After months living on Skype, living 6000 kilometres away from each other, 10th December 2016 we got married and we are probably the most happiest couple on the planet. <3

We love each other more and more every day, and our wedding was the best day in our life. Now we can start our new life adventure and can't wait for that! Stay tuned!

Mr & Mrs M.



Nasze marzenia się spełniły. Po miesiącach życia na Skype, życia z 6000 kilometrów pomiędzy nami, 10 grudnia 2016 wzięliśmy ślub i jesteśmy prawdopodobnie najszczęśliwszą parą na świecie! <3

Z dnia na dzień nasza miłość jest coraz większa, a nasz ślub był najwspanialszym dniem w naszym życiu. Teraz możemy zacząć zupełnie nową, wspólną przygodę i iść przez życie razem, mocno trzymając się za ręce. Już nie możemy się doczekać! Zostańcie z nami!

Pan i Pani M.

Polska vs. Indie / Poland vs. India

Tak, Indie to niesamowity kraj. Jest jak inna planeta, nigdzie nie znajdziecie drugiego takiego miejsca. Czasami czuję się tutaj jak kosmita, tak bardzo wszystko w tym kraju jest inne od tego co znam, od miejsca w którym się urodziłam i wychowałam. A jednak czuję się w Indiach swobodnie, dobrze, jak w domu. Możliwe, że jednym z powodów jest fakt, że mieszkamy w stolicy państwa. Myślę, że każda stolica w każdym kraju jest trochę jak samotna wyspa, ludzie są tacy sami, mówią tym samym językiem, a jednak zasady panują tu trochę inne. Ludzie są jakby bardziej swobodni i nowocześni. Stolice krajów, które znam zawsze są trochę jak oddzielne państwa.

Podobnie jak ludzie z całej Polski przyjeżdżają do Warszawy na studia czy do pracy tak samo mieszkańcy małych miast Indii wyruszają do Delhi po lepszą przyszłość (ale ponieważ kraj jest gigantyczny, ludzie południa wyruszają do Mumbaju). Podobnie jak w Warszawie, ludzie w Delhi czują się na początku zagubieni i przytłoczeni ogromem miasta, tłok…

Moja indyjska teściowa / My indian mother-in-law

Moja nowa rodzina składa się (poza Mężem) z Mamy, Taty, Brata i psa. Mieszkanie z nimi jest dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem. Codziennie uczymy się siebie nawzajem i póki co całkiem nieźle nam idzie. Oczywiście najwięcej czasu spędzam z Mamą Abhiego i porównuję wszystkie stereotypy na temat hinduskiej teściowej znalezione w Internecie do tego co mam w rzeczywistości. Stereotypy o hinduskiej teściowej nie różnią się właściwie niczym od tych o polskiej teściowej. Obie przedstawiane są jak co najmniej nieludzkie potwory. Obie to niemal najgorszy rodzaj człowieka. Wystarczy poczytać kawały. Albo inne blogi.

Moja Teściowa dużo się śmieje. Robi najlepszą masala chai na świecie (nasz codzienny rytuał to kubek herbaty o 19:00 i "niestety" jakieś ciastko też ;) ). Gotuje tak, że już nigdy nie będę szczupła (i w przeciwieństwie od tego co zdarzało mi się czytać, nie ukrywa skrzętnie swoich przepisów - od pierwszego dnia pokazuje jak przygotowywać potrawy i odpowiada na każde mo…