Skip to main content

Kurti, moja miłość / Kurti, my love

Muszę Wam się do czegoś przyznać. Zanim poznałam Abhiego byłam przekonana, że kobiety w Indiach noszą tylko sari (lub po prostu dżinsy i 'zwyczajne' ubrania). Prawdopodobnie dlatego, że bohaterki filmów Bollywood bardzo często tak właśnie się ubierają. Jakie było moje zaskoczenie kiedy podczas mojej pierwszej wizyty w Indiach zobaczyłam kobiety ubrane tak różnorodnie i kolorowo, że aż zapierało dech! Ulice New Delhi pełne są wszystkich kolorów tęczy co jest absolutnie niesamowite.

W każdym bądź razie podczas spaceru po targu rzuciły mi się w oczy kolorowe sukienki.  Abhi natychmiast chciał bym je przymierzyła, co zrobiłam z  przyjemnością. Oboje byliśmy bardzo podekscytowani przeglądaniem stojaków dosłownie oblepionych kolorowymi materiałami. Wkrótce zostałam właścicielką nie jednego, a dwóch takich strojów.

Sukienka, a właściwie koszula nazywa się kurta i jest strojem punjabskim (region północnych Indii). Jest piękna, wygodna, i chyba każda kobieta wygląda w niej dobrze. Ma bardzo wysokie rozcięcia po bokach, dlatego w zestawie obowiązkowo należy założyć legginsy. Możecie je kupić na straganach w marketach po naprawdę niskich cenach lub w salonach z indyjskimi strojami. Ceny są wyższe, ale i jakoś materiału lepsza.

Powiem Wam, że  w kurtach czuję się ładna. Naprawdę ładna. Poza tym kocham te kolory. Uwielbiam te stroje tak bardzo, że noszę je również w Polsce. Do pracy są idealne! Co ciekawe nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi, że wyglądam dziwnie. Kurti wygląda w Polsce jak oryginalna, długa tunika. Nie jest niczym nadzwyczajnym i zwracającym uwagę. Nie wiem jak mogłam wcześniej żyć bez tych ubrań ale marzy mi się inna kurta na każdy dzień tygodnia! Różowa to mój absolutny hit :)))

(Irrakuri)


I need to admit something. Before I met Abhi I was convinced that women in India wear only saris (or just jeans and 'ordinary' clothes). Probably because the heroines of Bollywood films very often wear them and that's how they dress. To my surprise, during my first visit to India, I saw a woman dressed as differently and colorfully that it took my breath away! The streets of New Delhi are full of all the colors of the rainbow which is absolutely amazing.

In any case, while walking in the market my eyes discovered colored dresses. Abhi immediately wanted me to try them on, what I did with pleasure. We were both very excited about viewing stands literally plastered with colorful materials. Soon I became the owner of not one, but two outfits.

Dress shirt is actually called a kurta and dress from punjab (region of northern India). It's beautiful, comfortable, and I think every woman looks good in it. It has a very high side slits, and therefore its mandatory to wear leggings. You can buy them at stalls in supermarkets at really low prices or in the salons of Indian costumes. Prices are higher, but somehow the material is better.

I'll tell you that in kurta I feel pretty. Really pretty. Besides, I love the colors. I love these costumes so much that I carry them back to Poland. To wear them to work and these are perfect! Interestingly no one ever returned my attention that I look strange. Kurti in Poland resembles as the original, long shirt. It is not uncommon, and returning a consideration. I do not know how I could sooner live without these clothes but I dream of another kurta for each day of the week! Pink is my absolute favourite :)))

Comments

Popular posts from this blog

HUSBAND & WIFE / MĄŻ & ŻONA

Our dreams came true. After months living on Skype, living 6000 kilometres away from each other, 10th December 2016 we got married and we are probably the most happiest couple on the planet. <3

We love each other more and more every day, and our wedding was the best day in our life. Now we can start our new life adventure and can't wait for that! Stay tuned!

Mr & Mrs M.



Nasze marzenia się spełniły. Po miesiącach życia na Skype, życia z 6000 kilometrów pomiędzy nami, 10 grudnia 2016 wzięliśmy ślub i jesteśmy prawdopodobnie najszczęśliwszą parą na świecie! <3

Z dnia na dzień nasza miłość jest coraz większa, a nasz ślub był najwspanialszym dniem w naszym życiu. Teraz możemy zacząć zupełnie nową, wspólną przygodę i iść przez życie razem, mocno trzymając się za ręce. Już nie możemy się doczekać! Zostańcie z nami!

Pan i Pani M.

Polska vs. Indie / Poland vs. India

Tak, Indie to niesamowity kraj. Jest jak inna planeta, nigdzie nie znajdziecie drugiego takiego miejsca. Czasami czuję się tutaj jak kosmita, tak bardzo wszystko w tym kraju jest inne od tego co znam, od miejsca w którym się urodziłam i wychowałam. A jednak czuję się w Indiach swobodnie, dobrze, jak w domu. Możliwe, że jednym z powodów jest fakt, że mieszkamy w stolicy państwa. Myślę, że każda stolica w każdym kraju jest trochę jak samotna wyspa, ludzie są tacy sami, mówią tym samym językiem, a jednak zasady panują tu trochę inne. Ludzie są jakby bardziej swobodni i nowocześni. Stolice krajów, które znam zawsze są trochę jak oddzielne państwa.

Podobnie jak ludzie z całej Polski przyjeżdżają do Warszawy na studia czy do pracy tak samo mieszkańcy małych miast Indii wyruszają do Delhi po lepszą przyszłość (ale ponieważ kraj jest gigantyczny, ludzie południa wyruszają do Mumbaju). Podobnie jak w Warszawie, ludzie w Delhi czują się na początku zagubieni i przytłoczeni ogromem miasta, tłok…

Moja indyjska teściowa / My indian mother-in-law

Moja nowa rodzina składa się (poza Mężem) z Mamy, Taty, Brata i psa. Mieszkanie z nimi jest dla mnie zupełnie nowym doświadczeniem. Codziennie uczymy się siebie nawzajem i póki co całkiem nieźle nam idzie. Oczywiście najwięcej czasu spędzam z Mamą Abhiego i porównuję wszystkie stereotypy na temat hinduskiej teściowej znalezione w Internecie do tego co mam w rzeczywistości. Stereotypy o hinduskiej teściowej nie różnią się właściwie niczym od tych o polskiej teściowej. Obie przedstawiane są jak co najmniej nieludzkie potwory. Obie to niemal najgorszy rodzaj człowieka. Wystarczy poczytać kawały. Albo inne blogi.

Moja Teściowa dużo się śmieje. Robi najlepszą masala chai na świecie (nasz codzienny rytuał to kubek herbaty o 19:00 i "niestety" jakieś ciastko też ;) ). Gotuje tak, że już nigdy nie będę szczupła (i w przeciwieństwie od tego co zdarzało mi się czytać, nie ukrywa skrzętnie swoich przepisów - od pierwszego dnia pokazuje jak przygotowywać potrawy i odpowiada na każde mo…