The Meeting / Spotkanie

Cześć!

Before I begin this post I would want to say that love has a weird way of bringing everything together and all the feelings and emotions mixed into a concoction sometimes worth swallowing down your throat to relish your taste buds which calm your soul and sometimes endless wailing on either telephone conversations, Skype video chats or just pure hyperventilating thoughts which brew in your head for the positive future and sometimes just plain lull......

After a brief exchange of words and feelings we reached to a point where we knew that this cyber relationship needs to step up or one of us will combust in flames rhetorically!! As we both are Aries (fire signs) so it was obvious that the intensity will reach levels we never imagined. We planned to reach out to each other every way possible....days and seconds were our only alibi to see each others face and to learn that how a bond can be formed and the saying 'sometimes just once is enough' proved to be the most ironic in our situation....I hail from a middle class Indian family and have to deal with the vicious atrocity of this corporate world where my Excel files and PowerPoint presentations were my best friends and the 9 to 5 schedule my daily grind and in the midst of all this I found her , a spray of mist on my tired soul from this unbearable heat......We planned for her to come to India and visit me and at this point I would like to unapologetically criticize the biased procedure that the European govt follows in restricting people and these bizarre charges these so called travel consultants charge you when one wants to merely go and meet someone who they love but this world is cruel,but we weren't gonna give up.....I am sure you all must have read a whole lot of online blogs where a boy meets girl and they try to do this and that for each other or probably a lot of people who are reading this are going through the same situation....I just want to say this to all of you....if you both found yourself....you both will find a way too :)......Moving on....I tried applying for a visa only to run around in every possible direction to eventually find out that till the time I don't have real deep pockets I wont be able to travel to Europe and this possibility of me going and visiting my lady in Poland will be a distant dream for now .This led me to all the possible negative thoughts that one can manifest around them....sad and disappointed we spoke one night and discussed the possibilities of me travelling to Poland which were very slim to which she firmly supported and smiled and asked me to plan for her arrival so she can come to India(this was the very first time she was travelling here).....I learnt that people around her gave her pointless and negative thoughts to be very careful that she might get abducted, extorted, raped or as bad as stuck here and never return back to her homeland to which we scratched our heads in stress and looked at each other and me assuring her that all that's gonna happen when she travels to India is to discover the most beautiful and the most culturally uplifting country that she can ever be in and hey!! I am in love with her I had all the reasons......

We planned her arrival and she had a 8 hour long flight from Poland to India with a connecting flight from Amsterdam.....The European govt and the travel rules play a major part in screwing up this meeting for us .....at the Amsterdam airport trembling and lost, my woman with a suitcase full of surprises and a heart full of love roamed around with tears in her eyes as she could not find the counter that she had to show up at to check in for her flight to India...Time was ticking.....Tears were rolling from her eyes and she dropped me a message which read 'Baby ! they cant find my name in the system. FUCK!'.....I was in the middle of my daily training routine and as soon as I read that text I froze in fear....my hand and legs went numb and I almost had a panic attack to which I realised that i need to call the airport authorities.....Gave my trainees a break and dashed to get her on the phone to realise that the poor thing has been wailing for the past half n hour and is unable to find her way to the check in counter and get in the aircraft so she can just fly and land here in India in my arms......we got the mess sorted through the assistance of a really helpful service rep on the phone (Thank you jet airways) only to realise that my woman is standing at the wrong check in counter....the clock was ticking and her feet had touched the Amsterdam airports concrete for the first time with no sense of direction.... she ran her way to the right check in counter to drop me a text that she loves me and she is tired and will see me in the next 8 hours..

I stared at the clock like a owl barks at the moon to move faster and the second hand on the clock was my biggest enemy making it's ticks as slowly as it possibly could......I was overjoyed and nervous to see her in person with a billion question popping in my head and wondering. How to stand when she sees me for the first time? Should i get her something at the airport? Do i hug her too tight or not? or will it be way too much for a first time hug?.....As the hours passed by, with my heart in my mouth,I boarded the cab and midway i get a text message which read : 'I am here and much closer to you'......I jumped in the cab and the cab driver bumped in a pothole only to bang my head on the roof of the car and to tie my tongue in excitement......I deboarded and waited with a heart as fast as a bloody stallion and hands shaky as if I was about to faint.....I watched at the exit gates and out she appeared.....light brown hair.....with a gleaming smile as she saw me she dashed towards me only to hug me oh so tight! that I forgot that this is the first time I am seeing this woman, my woman!......I kissed her and caressed her hair and stared in her deep blue eyes ;)......Only to whisper to each other that how much do we miss each other and how much do we love each other......We hailed a cab and off we were for the next ten days out in India to explore our lives together and to learn what we have and how will we come off as a couple in our first meet and what these ten days will hold......will fill you in later as to how she loves jalebi and devours on all the Indian food.....Till then....Keep reading.....Keep loving......Keep believing :)

(Martian)


Cześć!

Zanim zacznę ten post, chciałbym powiedzieć, że miłość ma w sobie tę dziwną moc, która trzyma wszystko razem, uczucia i emocje łączy w miksturę, która po połknięciu rozpływa się w ustach i wypełnia rozkoszą kubki smakowe. Miksturę, która potrafi uspokoić duszę, czasem tak bardzo rozedrganą, doprowadzoną niemal do stanu hiperwentylacji. Miksturę, która może uciszyć ten wewnętrzny płacz tylko poprzez rozmowy telefoniczne, wideo czaty na Skype lub te chwile, w których po prostu jesteśmy i nie musimy mówić ani słowa, bo wiemy wszystko...

Po krótkiej wymianie słów i uczuć doszliśmy do punktu, w którym wiedzieliśmy, że ten cyberzwiązek musi przejść do następnego etapu albo jedno z nas po prostu spłonie z tęsknoty. Jako, że oboje jesteśmy spod astrologicznego znaku Barana, znaku ognia, było oczywiste, że natężenie naszych uczuć osiągnie w końcu niewyobrażalny poziom. Postanowiliśmy, że bez względu na wszystko musimy się spotkać...."widywaliśmy się" codziennie i to przekonało nas jak silną więź może stworzyć taka relacja...Pochodzę z indyjskiej klasy średniej i na co dzień mam do czynienia z całą okrutnością korporacyjnej pogoni nie wiem za czym, w którym pliki Excel i prezentacje Power Pointa są moimi najlepszymi przyjaciółmi. Wpadłem w rutynę codziennej pracy od 9 do 17, ale pośród całego tego zamieszania udało mi się odnaleźć ją, orzeźwiającą bryzę, która skropiła moją zgrzaną, nieszczęśliwą duszę...Zaczęliśmy planować, że to J. przyleci do Indii, odwiedzi mnie. W tym momencie chcę gorąco skrytykować procedury Europejskiego rządu, który ogranicza ludzi z Indii i utrudnia im podróżowanie, pobiera kosmiczne opłaty i wymyśla głupie zasady. Dlaczego nie mogę tak po prostu kupić biletu i pojechać odwiedzić, kogoś kto jest mi bliski? Myślę, że jest to okrutna praktyka, ale na pewno nie sprawiła, że się poddaliśmy...jestem pewien, że znacie niejeden blog, który opowiada o tym, jak chłopak spotyka dziewczynę i para ta zrobi wszystko by być ze sobą. A może czytając naszą historię utożsamiacie się z nią, bo przeżyliście/przeżywacie to samo? Chciałbym Wam tylko powiedzieć, że jeśli udało Wam się odnaleźć, znajdziecie również sposób by rozwiązać każdy problem :)

Wracając do tematu. Próbowałem zdobyć informacje o tym, jak ubiegać się o wizę do Polski, ale mam wrażenie, że biegałem w każdym możliwym kierunku tylko po to, żeby dowiedzieć się, że jeśli nie mam głębokich kieszeni to mogę pożegnać się z podróżami do Europy. Przynajmniej na jakiś czas. Sprawiło to, że w mojej głowie kłębiła się cała masa negatywnych myśli, obaw o przyszłość. Byłem smutny i rozczarowany sytuacją, i wtedy, kiedy rozmawialiśmy pewnej nocy o wszystkich możliwości mojej podróży do Polski , J. zasugerowała, że skoro dla mnie jest to takie skomplikowane, ona mogłaby mnie odwiedzić w Indiach (byłaby to jej pierwsza podróż do mojego kraju). Kiedy nasze plany się zdeklarowały zauważyłem, że wielu ludzi wokół niej jest nastawionych do tej sytuacji negatywnie, radzili jej by była bardzo ostrożna, bo ktoś może ją porwać, zgwałcić, zatrzymać w Indiach na zawsze. (Ja?). Przekonywałem ją, że jedynym co wydarzy się podczas tej podróży będzie odkrywanie piękna Indii, kraju tak wspaniałego i zróżnicowanego kulturowo, w którym przecież nigdy nie była. Poza tym, hej! jestem w niej zakochany i to też jest chyba dobry powód? 

Zaplanowaliśmy podróż. J miała 10 godzinny lot z Polski do Indii, z przesiadką w Amsterdamie. Wtedy zaczął się prawdziwy horror, kiedy moja kobieta z walizką pełną niespodzianek, sercem wypełnionym miłością i oczami całymi we łzach nie mogła znaleźć terminalu...czas uciekał...zegarek tykał...łzy płynęły z jej oczu niepohamowaną falą i wtedy wysłała mi wiadomość : "Kochanie, ci kretyni nie mogą znaleźć mojego nazwiska w systemie! Kurwa!". Byłem w samym środku zajęć, które prowadziłem, mojej codziennej rutyny i kiedy tylko przeczytałem smsa zamarłem ze strachu...moje ręce i nogi zdrętwiały, byłem krok od ataku paniki, ale zdałem sobie sprawę, że muszę działać, zadzwonić do obsługi tego przeklętego lotniska...Puściłem moich stażystów na przerwę i zadzwoniłem do J. Biedactwo płakało przez ostatnie pół godziny i nie mogło znaleźć odpowiedniej bramki. Zadzwoniłem do obsługi, która była naprawdę pomocna (Dziękuję JET), odwiedzałem się dzięki nim, że moja dziewczyna znajduje się w niewłaściwym terminalu. Zegar wciąż tykał, ale ona w końcu znalazła odpowiednią drogę i wysłała mi smsa, że mnie kocha, że jest wykończona, i że na pewno zobaczy mnie za 8 godzin...

Patrzyłem na zegarek niczym sowa, która krzyczy do księżyca. Miałem nadzieję, że wskazówki będą poruszać się szybciej, ale było zupełnie odwrotnie. Czas był moim wrogiem... Mimo to byłem szczęśliwy i podekscytowany, że w końcu ją zobaczę. W mojej głowie kłębiło się milion pytań. Jak zareaguje gdy zobaczy mnie po raz pierwszy? Jak ja zareaguję? Czy powinienem kupić jej coś na lotnisku? Przyciągnąć ją do siebie i przytulić? Czy nie będzie to zbyt wiele jak na pierwszy raz? Gdy nadszedł czas, wsiadłem do taksówki z sercem, które podchodziło mi do gardła, a w połowie drogi dostałem kolejną wiadomość na mój telefon : "Jestem tutaj, tak blisko Ciebie". Taksówkarz wpadł w dziurę, przez co walnąłem głową w sufit, niemal przegryzłem sobie język w tym całym zamieszaniu i podnieceniu. Dotarłem na miejsce i czekałem z sercem walącym niczym młot pneumatyczny, a ręce trzęsły mi się tak, że nie mogłem ich uspokoić...Stanąłem przy bramkach dla podróżujących i wtedy się pojawiła...jej jasnobrązowe włosy...szeroki uśmiech, kiedy mnie zobaczyła i podeszła do mnie, żeby mnie przytulić tak mocno, że zapomniałem, że jest to pierwszy raz kiedy widzę tę kobietę na żywo, moją kobietę...pocałowałem ją i pieściłem jej włosy i spojrzałem w jej niebieskie oczy...szeptaliśmy jak bardzo za sobą tęsknimy, jak bardzo się kochamy...zatrzymałem taksówkę i ruszyliśmy, by spędzić razem 10 dni, by sprawdzić jak będzie nam się żyło razem, jaką parą dla siebie będziemy i co się okaże po tym czasie...ale o tym później...opowiem Wam, jak pokochała jalebi, całe indyjskie jedzenie...a póki co....bądźcie w pogotowiu...czytajcie dalej...kochajcie...wierzcie, że jeśli czegoś bardzo chcecie, możecie to mieć, wystarczy włożyć w to odrobinę wysiłku...:)


No comments:

Post a Comment