Skip to main content

Początek, część 1 / Beginning, part 1

Nasza historia zaczyna się 18 lutego i jestem pewna, że nigdy nie zapomnę tego dnia. Jednak najpierw o tym co było wcześniej. Nie chcę pisać o smutku i samotności, czy powrotach do pustego domu i rutynie, która wydawała się nie mieć końca. Chcę napisać o koleżance, która pewnego dnia poleciła mi randkową aplikację OkCupid. Celowo wymieniam nazwę, bo to miejsce odmieniło moje życie. Mojej koleżanki też, bo poznała tam pewnego przystojniaka z Teksasu. Zakochali się w sobie tak bardzo, że M. szybko przyleciał do Polski D. na żywo. Wtedy już wiedzieli, że to jest to i teraz są szczęśliwym małżeństwem :)

Do aplikacji podeszłam sceptycznie, bo jest napisana po angielsku i nie byłam pewna czy jest to miejsce, w którym mogę znaleźć jakiegoś chłopaka z Polski, bo byłam nastawiona jedynie na swoje okolice, by móc wybrać się z kimś do kina, na kawę czy na spacer. Los chciał inaczej, a wszystko zaczęło się od tego, że pewien ciemnowłosy koleś cały w tatuażach napisał do mnie jedno słowo : sosny. Dlaczego? Bo w formularzu zaznaczyłam "Napisz do mnie jeśli ... lubisz drzewa". I po chwili zapytał mnie, jakie jest moje ulubione drzewo. Jechałam właśnie na Gocław, obejrzeć pokój do wynajęcia i nie mogłam przestać się uśmiechać. Rozmawialiśmy o jedzeniu, poezji, podróżach i jeszcze więcej o jedzeniu. Było w tym człowieku coś absolutnie fascynującego, sprawiał, że śmiałam się całą drogę w autobusie i zapominałam o tym, że mój angielski tak właściwie nie jest zbyt dobry. Chłopak miał niestety jeden feler. Mieszkał w Indiach. Kraju, który fascynował mnie od wielu lat nie tylko ze względu na Bollywood, ale również na kulturę i jedzenie. Jednak to są Indie. Ponad 6000 kilometrów ode mnie. Mogiła.

Wszystko skończyło by się pewnie na kilku pogawędkach, gdyby nie fakt, że bardzo szybko umówiliśmy się na pierwszą rozmowę na Skype. A. Obiecał pouczyć mnie angielskiego. Jak łatwo się domyślić, nigdy do tego nie doszło (do nauki rzecz jasna). Za to rozmowa? Była genialna. Pełna śmiechu, żartów, poważnych i głupich tematów. I było przede wszystkim swobodnie. Jakbyśmy się znali od miliona lat i wiedzieli o sobie wszystko. Jakbyśmy już od dawna byli przyjaciółmi, a nie dwójką nieznajomych, która spodobała się sobie na portalu randkowym. Wciąż się bałam odległości, ale rozmawialiśmy codziennie, coraz więcej, coraz głośniej, coraz bardziej intensywnie. Aż nadszedł dzień kiedy uświadomiłam sobie, że budzę się rano i zasypiam wieczorem myśląc o tym człowieku. Nadszedł moment, w którym przestałam wchodzić na OkCupid, a kiedy ktoś do mnie pisał, po prostu to ignorowałam. Nadeszła chwila, kiedy czekałam aż A. coś do mnie napisze, zadzwoni, wyszepcze.
I wtedy wysłał mi wiadomość : kasuję moje konto. Pieprzę tę aplikację, ja już nie muszę szukać. A ja mu odpisałam : zrobiłam to wczoraj...

Od tamtej pory jedyne co czuję, to motyle w brzuchu. To przyjemne ciepło rozchodzące się po całym ciele, kiedy widzę jego uśmiech, rozświetlone oczy, kiedy słyszę jego głos lub kiedy śpiewa. Kiedy on się śmieje, śmieje się cały świat a wraz z nim, ja. Bo z dnia na dzień ten człowiek stał się moim światem i niekończącą się przygodą. Widzę w nim odbicie siebie. Oboje jesteśmy spod znaku Barana więc kochamy się i kłócimy jakby jutra miało nie być, ale nigdy nie kładziemy się spać w złości, bo to sobie obiecaliśmy. On jest poezją, jest muzyką, jest snem i słońcem. I każdego dnia upewnia mnie w przekonaniu, że czasami warto zaryzykować i dać sobie szansę.

Zatem nasza historia zaczyna się 18 lutego. W ciągu tych kilku miesięcy wydarzyło się znacznie więcej, ale o tym następnym razem. Jesteśmy Polindi i chcemy zostać tu na dłużej. Tu, to znaczy w Indiach, bo niedługo zamieszkamy tam razem, a jest to kraj tak fascynujący, że po prostu muszę Wam o tym opowiedzieć. Bądźcie czujni :)


Our story begins on February 18, and I'm sure that I will never forget that day. But first of what it was before. I do not want to write about the sadness and loneliness, and returns to an empty house and a routine that seemed to have no end. I want to write about a friend who one day told me to OkCupid dating application. I deliberately mention the name, because this place changed my life. My friend too, because there she met a handsome guy from Texas. They fell in love so much that M. quickly came to know D. Then they knew that this is it and they are now happily married :)

For applications I approached skeptically, after English and I was not sure whether it is a place where I can find a boy in Poland, because I was focused only on the area to be able to take someone to the movies, a coffee or a walk. As fate would have otherwise, and it all started with the fact that a dark-haired guy all the tattoos wrote to me one word: pine. Why? Because in the form indicated, "Write me if you ... like trees." And after a while he asked me what my favorite tree. I drove just on Gocław, see room for rent and I could not stop smiling. We talked about food, poetry, travel, and more about food. There was something in this man that was absolutely fascinating, made me laugh all the way to the bus and forgot about the fact that my English is not very good. The boy had unfortunately one flaw. He lived in India. A country that has fascinated me for many years, not only because of Bollywood, but also on culture and food. However, it is India. More than 6,000 kilometers away from me. Grave.

Everything would have ended after a few chats, but very soon we scheduled our first date.....first call on Skype. He promised to teach me English. As you might guess, this never happened (to learn, of course). And about this conversation? It was brilliant. Full of laughter, jokes, serious and silly topics. I spoke freely. As if we knew each other since forever and know everything about each other. As if we have been friends for long but not two strangers who liked to indulge in a dating portal. Still scared away, but we talked every day, more and more, louder, more flexible for each other more intensively. Until the day came when I realized that I woke up in the morning and fell asleep in the evening thinking about this man. Now is these moments i completely forgot OkCupid and when someone wrote to me,i just ignored. This was the moment when I was waiting for something for me, A word, a call, a whisper.
And then he sent me a note: I deleted my account. Fuck this application, I no longer have to look. And I wrote back to him: I did it yesterday ...

Since then, the only thing I feel is the butterflies in my stomach. This pleasant warmth spreading throughout the body, when I see his smile, his eyes lit up when I hear his voice or when he sings. When he laughs, he laughs and the whole world laughs with him, and ofcourse I do to . Because of the day this man became my world and endless adventure. I see him in a reflection of myself. Both are under the sign of Aries so we love to argue as if there's no tomorrow, but he never puts me off to sleep in anger, because he promised himself. He is poetry, is music, is a dream and my sun. And every day assures me in the conviction that sometimes you take a chance and give yourself a chance.

Thus, our story begins on 18 February. In these few months a lot happened an much more, but more on that next time. Here are our Polindi diaries and we will be here for a long time as we dwell together in India a country that fascinates me and i just have to tell you all about it....Stay Tuned !! ☺

(Irrakuri)

Comments

Popular posts from this blog

Związek na odległość: Natalia i Abhishek / LDR : Natalia & Abhishek

Niedawno pisaliśmy Wam o tym jak bardzo podziwiamy pary, które miesiącami czy nawet latami żyją w związkach na odległość. To bardzo trudne i wymaga wiele cierpliwości, zaufania i miłości. Jednak takie związki się udają, a często są o wiele silniejsze niż te "zwyczajne". Wyobraźcie sobie jak wspaniały jest moment pierwszego spotkania w cztery oczy, ile emocji, ile radości!

Dzisiaj przedstawiamy Wam Natalię, która opowie Wam o swoim związku na odległość z Abhim. Już niedługo, nareszcie, spotkają się na żywo! Czy miłość nie jest piękna i warta pracy i poświęceń?

Jeśli i Wy chcecie podzielić się na naszym blogu swoją miłością na odległość, wyślijcie nam maila : polindidiaries@gmail.com

*
Lately we wrote how much we admire couples who live in long distance relationships for months or even years! It's very hard and it requires a lot of patience, trust and love. But these relations work and very often are stronger than the "usual". Imagine how wonderful is the moment o…

Polska vs. Indie / Poland vs. India

Tak, Indie to niesamowity kraj. Jest jak inna planeta, nigdzie nie znajdziecie drugiego takiego miejsca. Czasami czuję się tutaj jak kosmita, tak bardzo wszystko w tym kraju jest inne od tego co znam, od miejsca w którym się urodziłam i wychowałam. A jednak czuję się w Indiach swobodnie, dobrze, jak w domu. Możliwe, że jednym z powodów jest fakt, że mieszkamy w stolicy państwa. Myślę, że każda stolica w każdym kraju jest trochę jak samotna wyspa, ludzie są tacy sami, mówią tym samym językiem, a jednak zasady panują tu trochę inne. Ludzie są jakby bardziej swobodni i nowocześni. Stolice krajów, które znam zawsze są trochę jak oddzielne państwa.

Podobnie jak ludzie z całej Polski przyjeżdżają do Warszawy na studia czy do pracy tak samo mieszkańcy małych miast Indii wyruszają do Delhi po lepszą przyszłość (ale ponieważ kraj jest gigantyczny, ludzie południa wyruszają do Mumbaju). Podobnie jak w Warszawie, ludzie w Delhi czują się na początku zagubieni i przytłoczeni ogromem miasta, tłok…

Przepis na : Łodygi Kalafiora / Recipe for Gobhi ke danthal

Kalafior. Bardzo wdzięczne warzywo, które można przygotowywać na wiele sposobów (w Polsce popularny z majonezem lub bułką tartą smażoną na maśle - w Indiach paratha nadziewana kalafiorem lub aloo gobhi czyli dosłownie ziemniaki z kalafiorem). Większość z nas stosuje jedynie różyczki i wyrzuca resztę. Sama też tak robiłam!  Jakiś czas temu słyszałam, że niektórzy wykorzystują liście tego warzywa żeby zrobić zdrowe chipsy albo pesto. Jednak nie spotkałam się do tej pory z gotowaniem kalafiorowych łodyg! W Indiach są bardzo popularne, na tyle, że na targu możecie kupić same łodygi, bez różyczek i liści. Poza tym jest to warzywo bardzo często używane w indyjskiej kuchni zatem uzbieranie odpowiedniej ilości łodyg to kwestia kilku dni. Można wyczarować z nich przepyszne danie, którym chcę się z Wami podzielić. Jestem od niego uzależniona.

Łodygi kalafiora:

- 6-12 łodyg kalafiora (w zależności od grubości) - pokrojone w słupki
- 3-4 średnie cebule - bardzo drobno posiekane
- 1 łyżka pasty imb…