Skip to main content

Jak zostałam połykaczką ognia / How I ATE fire.

Moim zdaniem Indie to w dużej mierze przepyszne jedzenie. Ale nie jakieś tam jedzenie. Indie to street food. Najlepszy na świecie. Nie boję się stwierdzenia, że jeśli nigdy nie spróbowaliście niczego z ulicy to tak naprawdę, niewiele wiecie o Indiach. Bo właśnie tam dzieje się najwięcej. Oczywiście, to wielce prawdopodobne, że będziecie mieć rozstrój żołądka. To jest prawdziwy szok dla naszego organizmu, zmiana klimatu, kontynentu, inna flora bakteryjna, znacznie więcej przypraw i ta intensywność smaków! Ale warto ryzykować, bo już po pierwszym kęsie poczujecie się jak w niebie. Przed wylotem gorąco polecam picie jogurtów i jedzenie bananów. Kieliszek wódki, na miejscu, od czasu do czasu też nie zaszkodzi, a kiedy myjecie zęby - płuczcie je w butelkowanej wodzie, i tylko taką pijcie, a jest duża szansa, że nic Wam nie będzie, albo Wasz żołądek obejdzie się z Wami delikatnie.

Ja oficjalnie jestem zakochana w jalebi, golgappas i faluda ale o tym chcemy pisać na bieżąco i już na samym początku sierpnia będziemy mieli ku temu wiele okazji (odliczamy minuty!!!!).
Dzisiaj o tym jak zostałam połykaczką ognia. Dzisiaj opowiem Wam o paan.
Ważne jest, by na ulicy jeść tam, gdzie zawsze tłumnie gromadzą się miejscowi. To gwarancja, że jest pysznie i świeżo, bo towar schodzi błyskawicznie. Miejsce z fire paan jest bardzo popularne i A. wiele mi o nim opowiadał. Byłam zachwycona i nie mogłam się doczekać, ale trochę się też bałam, bo nie rozumiałam jak można jeść ogień i nie zostać poparzonym. Ale do tej pory widziałam to tylko na zdjęciach.

Wyjaśniam: paan jest to liść beetle (nie mogłam znaleźć polskiego tłumaczenia), z anyżem, kardamonem, goździkami, orzechami beetle, czereśniami i miętą. Następnie liść jest podpalany i wkładany wprost do Waszych ust.
Kiedy dotarliśmy na miejsce i zobaczyłam jak sprzedawca wpycha jakiemuś mężczyźnie podpalony pan do ust byłam, delikatnie mówiąc, przerażona. Przez ułamek sekundy zastanawiałam się nawet czy nie uciec, ale tyle o tym rozmawialiśmy z A. i on się tak bardzo cieszył, że mnie tu przyprowadził i nawet filmik postanowił nagrać - który możecie zobaczyć niżej. Tak, jest to filmik o tym jak zostałam bohaterką hehehe.

Natomiast nie zostałam jakąś szczególną fanką fire paan. Nie powaliło mnie na kolana, sos jest bardzo intensywny i jest go tak dużo, że połowa wylądowała na mojej brodzie i torebce. Natomiast uczucie połykania ognia jest niesamowite i wyzwalające. Kubki smakowe szaleją! Za to później wzięliśmy paan oblany czekoladą. I to już była miazga....
Tak, Indie to street food. Jeden kęs i jesteś w niebie. Nie wszystko Was zachwyci ale odkrywanie nowych smaków to jedna z najbardziej intensywnych i ekscytujących rzeczy w tym kraju. Smacznego!

(irrakuri)



India is a paradise of food. But not just any food. India is famous for its street food. Best in the world. I do not fear saying that if you've have not tried anything from the street then you know really little about India. Because really!! there is a whole lot of street food available . Of course, it's likely that you will have an upset stomach. This is a real shock to our body, climate change, the continent, the other bacterial flora, much more spices and the intensity of flavors! But it's worth the risk, because after the first bite you feel like in heaven. Before departure I highly recommend drinking yoghurt and eating bananas. A glass of vodka on site, from time to time, it does not hurt, and when you clean your teeth - rinse them with mineral water, and ofcourse drink that bottled mineral water, and there is a good chance that nothing you will not enjoy, or your stomach will celebrate with you gently.

I'm officially in love with jalebi, golgappas and faluda but that we write on the date and at the very beginning of August we will have plenty of opportunity for doing so (deduct minutes !!!!).

Today about How I ATE fire. Today I will tell you about the paan (betel leafwrapped sweet ).
It is important to eat on the street, where crowds always gather, the locals. It is a guarantee that is delectable and must be freshly prepared because the product descends rapidly.We visited the place where this fire paan is very popular . A. told me about it earlier. I was thrilled and could not wait, but also a little scared, because I did not understand how you can eat fire and not be scalded. But so far I only saw the pictures.

In the investigation paan (Beetle leaf)(could not find a Polish translation)is with anise, cardamom, cloves, beetle nuts, cherries and mint. Then the leaf is fired up and pushed directly into your mouth.
When we got there and saw how the vendor feeds a paan set on fire to a man, to put it mildly, i was terrified. For a split second I wondered even if can escape, but A talked so much about it, and he enjoyed so much, that it led me here and even decided to a record video - which you can see below. Yes! this is a video of how I became a heroine hehehe.

On the other hand I was not a particular fan of fire paan. It did not make me go weak in my knees, the flavours were very intense and my mouth was so full that half landed on my chin and my purse. While the feeling of swallowing fire is awesome and liberating. Taste buds go wild! But later we took paan drenched in chocolate. And that was just pure tastegasm ....

Yes!!, India is another word for street food. One bite and you're in heaven. Not everything will impress you but the 
discovery of new flavors is one of the most intense and exciting things in this country. Bon Appetit!

Comments

Popular posts from this blog

Związek na odległość: Natalia i Abhishek / LDR : Natalia & Abhishek

Niedawno pisaliśmy Wam o tym jak bardzo podziwiamy pary, które miesiącami czy nawet latami żyją w związkach na odległość. To bardzo trudne i wymaga wiele cierpliwości, zaufania i miłości. Jednak takie związki się udają, a często są o wiele silniejsze niż te "zwyczajne". Wyobraźcie sobie jak wspaniały jest moment pierwszego spotkania w cztery oczy, ile emocji, ile radości!

Dzisiaj przedstawiamy Wam Natalię, która opowie Wam o swoim związku na odległość z Abhim. Już niedługo, nareszcie, spotkają się na żywo! Czy miłość nie jest piękna i warta pracy i poświęceń?

Jeśli i Wy chcecie podzielić się na naszym blogu swoją miłością na odległość, wyślijcie nam maila : polindidiaries@gmail.com

*
Lately we wrote how much we admire couples who live in long distance relationships for months or even years! It's very hard and it requires a lot of patience, trust and love. But these relations work and very often are stronger than the "usual". Imagine how wonderful is the moment o…

Polska vs. Indie / Poland vs. India

Tak, Indie to niesamowity kraj. Jest jak inna planeta, nigdzie nie znajdziecie drugiego takiego miejsca. Czasami czuję się tutaj jak kosmita, tak bardzo wszystko w tym kraju jest inne od tego co znam, od miejsca w którym się urodziłam i wychowałam. A jednak czuję się w Indiach swobodnie, dobrze, jak w domu. Możliwe, że jednym z powodów jest fakt, że mieszkamy w stolicy państwa. Myślę, że każda stolica w każdym kraju jest trochę jak samotna wyspa, ludzie są tacy sami, mówią tym samym językiem, a jednak zasady panują tu trochę inne. Ludzie są jakby bardziej swobodni i nowocześni. Stolice krajów, które znam zawsze są trochę jak oddzielne państwa.

Podobnie jak ludzie z całej Polski przyjeżdżają do Warszawy na studia czy do pracy tak samo mieszkańcy małych miast Indii wyruszają do Delhi po lepszą przyszłość (ale ponieważ kraj jest gigantyczny, ludzie południa wyruszają do Mumbaju). Podobnie jak w Warszawie, ludzie w Delhi czują się na początku zagubieni i przytłoczeni ogromem miasta, tłok…

Przepis na : Łodygi Kalafiora / Recipe for Gobhi ke danthal

Kalafior. Bardzo wdzięczne warzywo, które można przygotowywać na wiele sposobów (w Polsce popularny z majonezem lub bułką tartą smażoną na maśle - w Indiach paratha nadziewana kalafiorem lub aloo gobhi czyli dosłownie ziemniaki z kalafiorem). Większość z nas stosuje jedynie różyczki i wyrzuca resztę. Sama też tak robiłam!  Jakiś czas temu słyszałam, że niektórzy wykorzystują liście tego warzywa żeby zrobić zdrowe chipsy albo pesto. Jednak nie spotkałam się do tej pory z gotowaniem kalafiorowych łodyg! W Indiach są bardzo popularne, na tyle, że na targu możecie kupić same łodygi, bez różyczek i liści. Poza tym jest to warzywo bardzo często używane w indyjskiej kuchni zatem uzbieranie odpowiedniej ilości łodyg to kwestia kilku dni. Można wyczarować z nich przepyszne danie, którym chcę się z Wami podzielić. Jestem od niego uzależniona.

Łodygi kalafiora:

- 6-12 łodyg kalafiora (w zależności od grubości) - pokrojone w słupki
- 3-4 średnie cebule - bardzo drobno posiekane
- 1 łyżka pasty imb…