Beginning, part 2 / Początek, część 2

February 18

Serendipity to sum it up in one word this entire swarm of fireflies that blinked in my empty skull on a Thursday evening.....I flip out my phone just to contact one of my friends from my contact list only to realize that during these so called "working hours" we corporate junkies are blinded by the work load and cursing the world on every second finding a escape route to connect with the blue skies and forever long asphalt to connect with souls of the same frequency.... I was frisky, single (Ha!) that caught a lot of attention now EH!! I turned to these so called dating/casual friendship applications which i heard about from one of my friends called OKCupid.....Downloaded whatever came my way pouring with a billion pictures of a thousand gorgeous woman with some really cheeky descriptions for themselves and left me in awe wether anyone actually exists out here or it would be just another way to dupe someone asking for money or probably some trash that i just gave all my personal info minus my banking details to.......so my fingers trace the application as i swipe from left to right and right to left looking for a face that appeals me or someone who can talk just sync.....after numerous swiping where my thumb practically went through a billion crunches and had a 6 pack i stumbled upon this girl who posted a picture of her saluting to the world and wrote under the section of "Why you should message me" stating "If you like trees". Found this unlikely interest and TBH i for as fucks sake never imagined someone on a dating website would look for someone with a interest of trees......I stare at her picture or ten seconds.....the replies which my fingers itch to type are the regular  Hi!!, Hey!! or Hey there!......i type and erase it, type again and erase it.....then somewhere in the pit of my head i imagined a leaf...a leaf of a Christmas pine tree!! and since its covered with snow (good enough for me to break the ice i tell you ) I responded... PINE!!!! and she responded....Do you like pine trees? And that was the time when i put my star on top of the pine tree.....we spoke about music.....spoke about rock and roll (hard to find people who listen to the same kinds music)....she loves food and loves to cook it......but then i stumbled on her location to which it mentioned POLAND!! 
There goes the pine tree and i heard a yell in my head... TIMBBBEEEERRRRRRR!!!!!!

We continued our conversations from morning greetings to afternoon whats ups!! to evenings what are you upto? Smiled at each other and bid good night.....i for sure had no idea as to what sort of distance was i planning to send my love frequencies or wether it will ever work because of the different countries and the same old lame reasons for whatever people don't want to talk or want to continue thinking in any prospect about anything meaningful when the distance is not in tens or hundreds but in thousand of kilometers.......i turned to google to find a way to see her....learnt about the fact that its terribly hard for someone to visit EU if you don't have deep pockets or for other reasons and then i turned to the maps trying to find out a way if i can run, walk (too much to swallow?), swim (i can't swim for shit) or do something that i can reach her.....but it all remained a distant dream and the chats were just a meaning to satisfy us both that yes we have a little "something" for each other and we probably will see to do something about this space of 6000 kms between us but for now the bubble just kept growing and the distance made me sick to my stomach until one day when she suggested a Skype call......the very next day after our conversations.

Least interested in the daily grind i kept checking my phones reception and the 3G going to 2G to GSM and then popping back to 3G again. I cursed the whole telecom department to be a vicious snake for being so ghastly irresponsible to provide us with these services .....nevertheless.....I call her......she answer's and thats all i remember when i saw her for the very first time......i fell in love with this woman sitting cozy in her chair with a jacket on, and me wiping the sweat drops from my forehead carefully trying to make sense of her so adorably cute pronunciation of responses in english with a polish twist......Stole me right from the start.....This is just a preview to what follows in my mundane world and how me lovelorn trip and fall head over heels and a lot more for this blue eyed spectacled gorgeous woman........

A few notes in my synchronized harmony.....follow me and read more as I write my symphony ....With her......


18 Lutego

Podsumowując cały ten rój świetlików mrugających w mojej pustej czaszce w czwartkowy wieczór... Sięgnąłem po mój telefon tylko po to, żeby skontaktować się z jednym z moich przyjaciół, by  uświadomić sobie, że my tzw.  szczury korporacyjne spędzamy wieczność, zaślepieni i obciążeni pracą, a tak naprawdę marzymy i wciąż szukamy ucieczki do błękitnego nieba i do przyjaznej duszy, która nadaje na tej samej częstotliwości ...... byłem wciąż zapracowany, i byłem sam, więc skupiałem się na sobie (ha!), aż w końcu zalogowałem się na OkCupid jeden z portali randkowych, który polecił mi znajomy. Pobrana aplikacja zalała mnie falą miliarda zdjęć wspaniałych kobiet z naprawdę bezczelnymi opisami na swoich profilach, które sprawiły, że miałem wątpliwości, czy na portalu faktycznie mogę znaleźć kogoś dla siebie . Zastanawiałem się czy dziewczyny logują się tutaj, by naciągnąć facetów na pieniądze? Zdecydowałem się jednak napisać coś o sobie. Moje palce zaczęły błądzić po aplikacji, przesuwały się od lewej do prawej i od prawej do lewej strony, patrząc na twarze i czekając czy znajdę kogoś, z kim będę chciał porozmawiać ..... Po licznych przesunięciach palcami czułem jakby mój kciuk zrobił miliard brzuszków i wyrobił sobie kaloryfer. Właśnie wtedy natknąłem się na zdjęcie dziewczyny , która opublikowała zdjęcie na którym salutowała całemu światu i napisała : skontaktuj się ze mną jeśli...lubisz drzewa. Jeśli mam być szczery nigdy nie wyobrażałem sobie, że znajdę na portalu randkowym kogoś, kto będzie chciał rozmawiać o drzewach! Spojrzałem znów na jej zdjęcie i moje palce zaczęły już pisać typowe "cześć!" kiedy gdzieś z tyłu mojej głowy pojawił się liść, a właściwie igła. Cała masa igieł z bożonarodzeniowego drzewa sosnowego pokrytego śniegiem (idealny temat na przełamanie lodów, mówię Wam!) więc napisałem : SOSNA!!! A ona odpowiedziała .... Lubisz sosny? I to był ten moment, który uwieńczył to drzewo gwiazdą z nieba. Zaczęliśmy rozmawiać o muzyce ..... o rock and rollu (a trudno znaleźć ludzi, którzy słuchają tej samej muzyki ) .. ..mówiła, że kocha jeść i uwielbia gotować ...... ale potem spojrzałem na jej miejsce zamieszkania i była to...POLSKA !!

Miejsce, w którym rosną sosny, pomyślałem,  i usłyszałem krzyk w głowie ... TIMBBBEEEERRRRRRR !!!!!!

Kontynuowaliśmy nasze rozmowy od porannych pozdrowień, przez popołudniowe "cześć" po wieczorne "co słychać". .....nie miałem pojęcia jak ta odległość na nas wpłynie i czy ma jakikolwiek sens, by to kontynuować i czy ona będzie chciała wciąż ze mną rozmawiać ze względu na to, że dzielą nas nie setki, a tysiące kilometrów... zacząłem szukać w Internecie sposobu, by się z nią spotkać...niestety dowiedziałem się, że podróż do UE jest cholernie ciężka dla kogoś, kto nie ma głębokich kieszeni wypchanych pieniędzmi, więc zerknąłem na mapę, starając się znaleźć inny sposób. Mogę przecież iść, lub biec, lub dotrzeć do Polski rowerem, a nawet płynąć (ok ta opcja odpada, bo nie umiem pływać)chciałem zrobić cokolwiek by móc być z nią..... ale to wszystko pozostawało odległym marzeniem, więc musieliśmy zadowolić się naszymi rozmowami. Owszem, między nami pojawiło się to "coś" i wiedzieliśmy, że będziemy chcieli zrobić coś z dzielącą nas odległością, ale póki co ten "pęcherzyk" rósł w nas, aż ona zaproponowała rozmowę na Skype...

Codzienna harówka w pracy nagle stała się ostatnim co mnie interesowało, ciągle sprawdzałem moją komórkę i połączenie internetowe, które wariowało i zmieniało się wciąć z 3G na 2G GSM i z powrotem na 3G. Przeklinałem cały dział telekomunikacyjny i miałem ochotę kogoś udusić za powolne i stale szwankujące usługi.... niemniej ..... udało mi się do niej dodzwonić...... Odebrała i jest to jedyne co mogę sobie teraz przypomnieć, bo kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy zakochałem się w tej kobiecie siedzącej wygodnie na krześle, ubranej w marynarkę, kiedy ja ocierałem pot z czoła i starałem się zrozumieć co mówi, kiedy tak słodko wypowiadała wszystkie słowa po angielsku ze swoim polskim akcentem... miała mnie, skradła moje serce.  A to dopiero początek, preludium do tej miłosnej podróży, którą zacząłem z tą wspaniałą niebieskooką kobietą.
To tylko kilka uwag, które trzymam w sobie, jeśli zostaniecie ze mną i będziecie czytać, będziecie świadkami jak piszę symfonię...wraz z nią...

(Martian)

7 comments:

  1. Z zapartym tchem przeczytalam. Czekam na wiecej. I sciskam. I cieszè siè :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękujemy!!!!!!!!! Jesteśmy kompletnie podekscytowani i mamy milion pomysłów! :)))) Buziaki :*

      Delete
  2. And I am sitting up here and reading with tears in my eyes.... looking forward more!!! I love you robaczki

    ReplyDelete
    Replies
    1. You can be sure it will be more and more and more ;))) don't cry bejbe, smile for us! Love you!!!

      Delete
  3. A whole lotta love to you for being so warm and appreciative of this and thank you for taking out the time to read it.....need your love and blessings :)

    ReplyDelete
  4. Very nice romantic story. Brings me lots of memories from 2006 when I met my future husband:) All the best to you guys!! :)

    ReplyDelete