Posts

Kilka słówek w hindi na wszelki wypadek

Image
Hindi to bardzo melodyjny język. Jak dla mnie, bardzo trudny, chociaż przyznaję się bez bicia, że przez to, że cała rodzina mojego męża mówi po angielsku (jasne, że muszę to na kogoś zwalić ;) ) to nie przykładam się do nauki ojczystego języka Abhiego tak bardzo jak powinnam.

Pamiętam dzień, w którym, jeszcze mieszkając w Delhi, po raz pierwszy poszłam sama kupić mleko. Poprosiłam w sklepie o 2 litry mleka, spytałam ile kosztuje, zapłaciłam, ładnie podziękowałam i jeszcze zrozumiałam odpowiedzi sprzedawcy. Pamiętam jak się wtedy śmiałam, że tak naprawdę równie dobrze mogłam właśnie temu facetowi przez przypadek sprzedać nerkę ;) Ale dumna byłam z siebie, jakbym zrobiła coś ważnego dla całej ludzkości...

Pomyślałam, że przyda Wam się kilka podstawowych słówek i zwrotów. Być może ułatwi Wam to komunikację, bo nie jest prawdą, że każdy Hindus zna język angielski, poza tym wywołacie na twarzach uśmiech, a dobre pierwsze wrażenie to podstawa na całym świecie ;)
Liczby od 1 do 10: 
1 (ek)
2…

Pakuj Plecak: Waranasi - relacja z wyprawy "Wszystkie kolory Indii"

Image
Pora na kolejną relację z wyprawy Pakuj Plecak do Indii. Tym razem obejrzycie więcej fotografii. Na pierwszy ogień poszło Waranasi. Ja jeszcze nie mogę się otrząsnąć. Z relacji Jaśka, ale przede wszystkim z obrazów, ludzi, miejsc ukazanych oczami uczestników tej wspaniałej podróży. Zresztą, przekonajcie się sami. Jeśli po tym wpisie nie zapragniecie nagle aby rzucić wszystko, spakować plecak i jechać w nieznane właśnie do tego magicznego kraju, to chyba nigdy tego nie zrobicie ;)
fot. Jan Skwara
Relacja Jana Skwary z Pakuj Plecak: Naszą wyprawę zaczęliśmy od skoku na głęboką wodę, czyli od Waranasi. Miasto zrobiło ogromne wrażenie, nie tylko na tych co przyjechali do Indii po raz pierwszy. Mieszanina niebywałego zgiełku z mistyczną atmosferą gatów nad Gangesem, atakowała wszystkie nasze zmysły od pierwszych sekund.
fot. Marta Pietrzak
Dzięki odrobinie szczęścia, mieliśmy możliwość zobaczenia obozowisk wędrownych ascetów - Sadhu, którzy przyjechali nad świętą rzekę wprost ze święta Khumb…

Indie, czy warto? We are here expedition

Image
Magda i Asia poznały się w pracy, a dokładnie w sklepie odzieżowym. Jak same mówią, niestety nie na zakupach. - Poznałyśmy się dość przypadkiem w pracy w sklepie odzieżowym, gdzie trafiłyśmy obie w tym samym momencie, a zaczęłyśmy pracę raczej z przymusu przetrwania w świecie niż chęci bycia sprzedawcą, naprawdę nieciekawych ubrań. I jakoś tak od pierwszego dnia znalazłyśmy wspólny język... - opowiada Magda.

Znudzone monotonią życia, postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce i coś ze sobą zrobić. Wyszło dosyć radykalnie, padł pomysł podróży dookoła świata. Co prawda, skończyło się na kilku krajach, ale za to ogrom przygód, doświadczeń i wrażeń pozostanie w ich pamięci do końca życia. W naszej też, bo całą podróż od początku do samego końca śledziliśmy na ich stronie: We are here expedition. Jednym z przystanków tej fantastycznej przygody było New Delhi. Sprawdźcie jakie wrażenia po sobie zostawiło.
Polindi Diaries: Skąd wziął się pomysł na tak długą, szaloną i wymagająca podróż?

Asia: Miał…

Wszystkie kolory Indii! Wyruszyli w przygodę!

Image
Niedawno opublikowaliśmy wywiad z Jaśkiem Skwarą, który opowiadał nie tylko o swoich pasjach ale także o wspaniałej fotograficznej wyprawie, w którą zabrał kilku śmiałków. Część uczestników jest w Indiach któryś raz, ale niektórzy zawitali do tego kraju pierwszy raz w życiu! Wyobrażacie sobie te emocje? Na naszym blogu oraz oczywiście na stronie Pakuj Plecak możecie śledzić tę piękną indyjską wyprawę na bieżąco!
A oto pierwsza, świeżutka relacja z pierwszego dnia! Są emocje! 👇🏼
🇵🇱 🇮🇳
7 marca rozpoczęliśmy wyprawę "Wszystkie kolory Indii", organizowaną przez Stowarzyszenie Pakuj Plecak. Przez 16 dni sześcioro śmiałków, pod przewodnictwem fotografa, Jaśka Skwary, będzie przemierzać południowe Indie, by uchwycić wspaniałą różnorodność subkontynentu, być świadkiem religijnych ceremonii, festiwali, ale też codziennego życia. Obejrzymy niezwykłe zabytki z Taj Mahal i Khajuraho na czele, przemierzymy parki narodowe w poszukiwaniu tygrysów, by na koniec wziąć udział w kolorow…

Felieton: Nie kochałam Indii

Image
Wczorajsza rozmowa z Jaśkiem Skwarą zainspirowała mnie do napisania tego posta (Dzięki!). Chodzi o moje pierwsze wrażenia po wizycie w tym kraju, ale też o to co myślałam o Indiach zanim poznałam Abhiego i zanim ruszyłam w moją podróż życia.

Otóż, nie kochałam Indii. Z racji tego, że jestem w międzykulturowym małżeństwie znam wiele par w podobnych związkach, istnieją nawet grupy zrzeszające kobiety z mężami z zagranicy. I większość tych pań była absolutnie zafascynowana Indiami, kochała filmy Bollywood, oglądała masę zdjęć, filmów dokumentarnych etc. Później poznały swoich partnerów i wiele z nich zamieszkało na stałe w Indiach, celebrując indyjską kulturę i wszystko co z nią związane.
Muszę przyznać bez bicia, ale też bez wstydu, bo nie widzę powodu do takich odczuć - zanim poznałam Abhiego znałam Indie z filmu "Czasem słońce, czasem deszcz". Film pokochałam z całego serca, oglądałam wielokrotnie, ale poza tym Indie nie zajmowały mojej głowy w ogóle.

I wtedy poznałam Abhie…

Powieść w odcinkach: Leon odc. 4

Image
Wracam do Was z Leonem. Długo zwlekałam z tym, czy to robić. Mój wrodzony brak pewności siebie nie pozwala mi raczej publikować rzeczy, które nie są zwykłymi blogowymi postami. Czasem wrzucę jakiś wiersz. Ale Leon to jedyna rzecz, która od lat do mnie wraca, z której jestem dumna, która cały czas we mnie siedzi i nie jest gotowa aby do końca wypłynąć na powierzchnię. Wiem jak skończy się ta historia, ale jeszcze chyba nie jestem gotowa przelać ją na papier. Powód? Co będę robiła kiedy skończę pisać Leona?

Jedyną osobą, która przeczytała absolutnie wszystko, około 120 stron, jest moja Siostra. I jej słowa i pytania co dalej, zachęciły mnie do opublikowania kilku kolejnych odcinków. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Historia rozkręca się powoli, jak to z niektórymi historiami bywa. Zapraszam do lektury: Leon, odcinek 4. 

Oczywiście, niektórzy z Was są pewnie na moim blogu po raz pierwszy w życiu i niekoniecznie wiecie o co chodzi. Wiadomo, czytać najlepiej zacząć od początku:

Leon odc.…

Indyjski alfabet: C jak chapati

Image
W naszym indyjskim alfabecie nie może zabraknąć miejsca dla najsłynniejszych indyjskich placków - chapati. Używane jako chleb, do obiadów, podawane przy każdej okazji, idealne by maczać je w gęstych sosach lub by nabierać nimi kawałki warzyw, bo jak wiadomo, w Indiach jada się rękami. Krąży nawet taki żarcik: jeśli placki są idealnie okrągłe to znaczy, że małżeństwo jest aranżowane ale jeśli placki mają wszystkie kształty tylko nie koła to znaczy, że małżeństwo zawarte zostało z miłości. Żarcik nijak się ma do rzeczywistości, bo jak ze wszystkim, w robieniu placków nabiera się w prawy, a tydzień po tygodniu wychodzą coraz bardziej okrągłe. Ewentualnie, jak poleciła mi moja teściowa, wystarczy w rozwałkowanym cieście odbić np. talerz i idealny okrąg gotowy ;) Poza tym kogo obchodzi kształt, liczy się smak!
Ale od początku. Nazywane chapati, phulka, roti - chyba nikt w Indiach nie wyobraża sobie posiłku bez tych płaskich chlebków. Są równie popularne jak ryż. Wbrew pozorom nie tak łatw…